Dziewczyny, rozpoczynałam pisanie od soboty może już z 5 albo 6 razy, ale , że ciagle ryczałam nie miałam zwyczajnie siły. Chciałabym podzielić się z Wami moja histora. Tak ku przestrodze.
We wtorek 11.03 zaczęło mi się plamienie chociaż to za duże słowo miałam delikatnie pomieszany śluz jakby z kropelką czegoś brązowego podobnie było w środę. Ale że jestem przewrażliwiona na punkcie ciąży poszłam do lekarza w srodę wieczorem alby sprawdzić czy wszystko ok.
Serduszko pięknie było, lekarz nie stwierdził cech jakiegokolwiek odklejenia wszytsko było dobrze. Bąbelek się rozwijał prawidłowo. Dostałam luteinę pod język i duphaston. Ginekolog powiedział, że w ciązy czasami tak jest, że może się pojawić sluz z krwią jak za dużo pochodzimy albo po seksie. Chociaż u mnie jak on się pojawił to nie z jednej czy z drugiej przyczyny. Wszystko wróciło do normy późnym wieczorem w srodę. W czwartek przeleżałam- tak dla świetego spokoju, ale wieczorem znowu pojawił się śluz lekko podbarwiony ( było tego naprawdę niewiele) , że nie potrzebowałam wkładki nawet. Zero bólu brzucha.
Zadzwoniłam rano do ginekologa aby się umówić na wieczór i wcisnął mnie na 20.30. o 21 byłam w gabinecie. Powiedziałam pierwsze co aby wziął mnie na usg a później pogadamy.
Gdy leżałam a on szukał serduszka maleństwa wiedziałam, że już go nie znajdziemy. Nie wiem jak ale to czułam. Ryczałam jak bóbr. Powiedział, że bardzo mu przykro. Ja pamiętam, że błagałam Go, aby znalazł serduszko. Mój mąż i ginekolog próbowali mnie uspokoić. Wszystko nam wyjaśnił. Co dalej. Mówił, że trzeba wziąć tabletki i zrobić zabieg, że będzie ze mną (oszczędzę Wam szczegółów, bo i dla mnie są zbyt mocne ). Serduszko przestało bić. Przez chwilę jak słyszałam te słowa moje chyba tez.
W sobotę rano jak miałam zabieg czułam jak mi serce pękło. Dzisiaj minąłby 10 tydzień ciąży. Dziewczyny piszę swoja historię nie żeby Was wystraszyć, ale po to że jeżeli plamicie albo wydaje Wam się ze dzieje się coś złego, źle się czujecie to nie zastanawiajcie się czy iść do lekarza. Idźcie.
A teraz słuchajcie limit na wszelkie poronienia i nieszczęśliwe historie mam październikowych został wyczerpany. Macie być w ciąży zdrowe, a Wasze skarby maja się zdrowo rozwijać i buszować w Waszych brzuszkach. Ja mam wielką nadzieje, że będę niedługo w kolejnej ciąży- zdrowej ciąży. Trzymajcie za mnie kciuki. A ja Was będę podglądała tutaj i Wam szczerze kibicowała. Powodzenia.