reklama

Październik 2014

Czarna gdzieś nawet czytałam że właśnie jak dziecko od małego ma kontakt z danym alergenem to organizm go "rozpoznaje" i nie traktuje jako coś złego:) Mój młody od małego przebywał z psami, od jakichś 2 lat z kotami - nie mówiąc już o całowaniu ich itp. - zresztą ja też całowałam zwierzaki, przyprowadzałam parcholce do domu, jadłam z działki niemyte owoce (moja koleżanka jako dziecko poszła na hardcore i jadła dżdżownice w panierce z piasku) i okazuje się że nigdy toxo nie miałam. Jedyne nad czym się zastanawiałam to nad ideą odrobaczania się co jakiś czas bo czytałam o tym:P Zwierzęta odrobaczamy a siebie to już nie:) Co do dawania dziecku smoczka z ziemi to chociaż bym go opłukała - niektórzy rodzice lubią oblizywać co wywołuje oburzenie bo bakterie...
 
reklama
katinka też się zastanawiałam nad wielorazowymi ale to trzeba na zmianę tak min 20 szt samych otulaczy a to dużo kasy, trzeba przepłukiwać potem prać i mieć duuużo miejsca na wieczne suszenie a i tak nie ma gwarancji że mała pupencja się nie odparzy:)

Kotulcia ja chcę te pieluszki na dzień tylko, więc myślę że najpierw wypróbuję i te 8 otulaczy mi wystarczy (mam więcej wkładów bo myślę że z nimi będzie większy problem, no i tetrę czy flanelkę możesz też użyć do nich). Koszt nie jest taki duży w porównaniu ile musisz zapłacić za jednorazówki. Jednorazowe to większy wydatek...
Wielorazówki:
17,5zł za sztukę to nawet przy 20 daje 350zł + dodatkowe wkłady, nawet te 20szt to 100zł. 450zł w sumie i możesz korzystać przez parę lat a nawet dla kilku dzieciaczków.
Ja spróbuję bo po przeczytaniu artykułów, opinii i rozmowie z położną jestem pozytywnie na nie nastawiona...
 
Ostatnia edycja:
ja tez mam zamiar uzywac jakis płyn do parnia badz proszek lovela lub jelp i płyn do płukania,ubrania nie bedą takie szorstkie.
Puki co ubranka ze strychu po matim(mojego m siostry syn)wyprałąm w ampułkach ariel,a przescieradła własnie mocze w arielu czy sie odplamią.potem,mysle ze na poczatku wrzesnia wszystko wypiore w czyms dla dzieci.
 
cyntia - bardzo ładne i niepowtarzalne:tak:
kotulcia - to mnie powaliłaś tym stwierdzeniem z babcią -przepraszam za szczerość:sorry:. A babcia to w proszkach myślisz prała? A owoce iwarzywa to myślisz z pestycydami jadła? A ciało parabenami smarowała? Tychchorób wcześniej nie było, bo i chemii wokół nas nie było. AZS, czyalergia z pewnością od chuchania się nie bierze... Szymek już pierwszego dnia po urodzeniu miał pokrzywkę na całym ciele, pierwsze co to doktor pytała w czym wyprane ubranka. Dopiero drugiego dnia położna zwróciła mi uwagę, żebym nie kładła go na szpitalnej pościeli jak przebieram tylko na własnych kocykach/pieluszkach tetrowych i z dnia na dzień pokrzywka zeszła...
 
katinka po doliczeniu kosztów wody/prądu eksploatacji pralki i środków do prania tak kolorowo nie jest;) Oszczędność minimalna, kiedyś znalazłam bloga prowadzonego przez tatusia który testował wielorazówki ale on to bardziej pod kątem ekologicznym:)

pscółka powiem Ci że uważam że babcia jako kobieta wychowująca swoją 4 dzieci i wiele innych podrzucanych - w tym dawała radę jeszcze przy moim synu jest dla mnie autorytetem jeśli chodzi o wychowywanie dzieci:) Wiem że kiedyś nie było tyle chemii ale też bez przesady bo doskonale wiem jak niektórzy rodzice przeginają jeśli chodzi o bakterie, zarazki i myślą jak ustrzec przed nimi dziecko:)
Myślę że skłonności dziecka to jedno ale też wyjaławianie środowiska w którym dorasta to drugie. Ja mam luźne podejście do tego tematu i staram się nie dać zwariować, tym bardziej że można, jak pisałam poszukać w necie informacji o "hartowaniu" dziecka:) Inna sprawa że czasami zadziała siła wyższa a alergia też się pojawi.

Wiem że to zły przykład ale zawsze fascynowały mnie rodziny patologiczne - cholera dzieci za lekko ubrane, na samym chlebie i ziemniakach, nikt się higieną nie przejmuje a nigdy nie chorują:-) Pamiętam że jak się porusza ten temat to zawsze ktoś wtrąci - "takie to zahartowane" hehe:)

Swoją drogą mi babcia jak nie miałam nawet roczku dała kapustę kiszoną i kiełbachę - kto by teraz pomyślał przy tym całym planie wprowadzania nowych produktów;)

A najlepsze jest to że my do mleka młodego dawaliśmy zawsze kleik z bobovity - i miałam w szafce przygotowany taki do próby glutenowej - kupiłam z 2 miesiące wcześniej na tą okazję, i jak nadeszła ta chwila idę do szafki i go nie ma - pytam męża co się z nim stało a on jak gdyby nigdy nic mówi że kleik to kleik więc pewnie przesypał do puszki i młody już dawno go "zużył", a oczywiście przy próbie glutenowej trzeba dać odpowiednią porcję i obserwować a u nas poszło z grubej rury...
 
Co do hartowania dzieci. W Dani mozna do żłobka oddać już 6 miesięczne dziecko. Tu jest norma ze maluszki wbija sie w specjalne śpiworki i drewniane wozki i śpią sobie na podwórku. Pozniej jak sa starsze i ciągaja nosem to nikt im ich nie wyciera jak same nie poproszą. Na zewnątrz śpią cały rok. Mnie to przeraża ale fakt ze przez pierwsze 2-3 lata choruje ale pozniej jest odporne. Podziwiam grupy przeczkolne jak idą na spacerek, sztorm , zima a one bez szalików i mokre... A Skandynawia słynie z dobrego zdrowia obywateli. Leków do 3 roku życia nie chcą dac. Jedynie panodil. Mój P mówił ze histeryzuje jak mówiłam ze nie dam dziecka tu do żłobka. Mieszkamy obok jednego i sie teraz naoglądal i teraz sam sie boi. U nich to działa ale ja jestem z tych co sie boja.
 
katinka po doliczeniu kosztów wody/prądu eksploatacji pralki i środków do prania tak kolorowo nie jest;) Oszczędność minimalna, kiedyś znalazłam bloga prowadzonego przez tatusia który testował wielorazówki ale on to bardziej pod kątem ekologicznym:)

Kotulcia prać i tak będzie trzeba to jakoś dam radę, a pralkę mam nowiutką super oszczędną A+++ więc jakoś to będzie...

Co do hartowania dzieci to nauczyłam się trochę tego w Holandii, tam też zimą widziałam jak w wózku jedzie sobie maluszek w samym body, gdzie inni w kurtkach chodzili. Antybiotyk to lekarz tylko umierającym chyba daje, nigdy nie dostałam i nawet dzieci znajomych naprawdę chore też nie. Twierdzą że jak przyszło tak pójdzie. Dzieciaki z którymi pracowałam, mój były mąż i inni w zimę w koszulkach pracowali (w marcu, kwietniu na polu też) gdzie Polacy w kurtkach, polarach, bezrękawnikach, czapkach, szalikach i rękawiczkach pracowali. Ja po kilku latach przyzwyczaiłam się i też tak latałam porozbierana, śmiały się ze mnie inne dziewczyny że "holendrówa" ze mnie, nawet fotki mam:
IMG_0846a.jpgtu na pierwszym planie to ja IMG_2101a.jpgtu trzecia od lewej
W szoku też byłam jak widziałam dzieciaki jedzące brudnymi rękami (synek mojego szefa to nawet ubłoconymi) albo brudne warzywa lub owoce prosto z ogrodu. Kiedyś przyniosłam szefostwu rzodkiewkę, sałatę i truskawki z mojego ogrodu to szef przy mnie te rzodkiewki jadł takie brudne, jak mu powiedziałam że to niezdrowo to powiedział że nigdy chory nie był, zawsze tak je, tylko w koszulkę wyciera (też niezbyt czysta, całodniowa z pracy) i że to uodparnia. Często widziałam jak dzieciaki kąpią się w kanałach koło domów a ta woda tam to naprawdę niezbyt czysta itp. Naprawdę szok!!!

Dodam jeszcze że naprawdę rzadko chorowałam, wciągu tych 8 lat byłam dwa razy przeziębiona i nic poza tym.
 

Załączniki

  • IMG_0846a.jpg
    IMG_0846a.jpg
    42,6 KB · Wyświetleń: 64
  • IMG_2101a.jpg
    IMG_2101a.jpg
    58,6 KB · Wyświetleń: 60
Ostatnia edycja:
No chociażby w Anglii od razu widać które dziecko Polaka a które Anglika. Anglicy wogole czapek nie zakładają na dwór, nawet noworodkom. Polskie dzieci w bluzach a angielskie w tym czasie w body na dworze :-)
A ja jestem zdania ze najważniejsze nie przegrzewac! Lepiej jak ciut zmarznie. Ja staram się zawsze żeby córka była tak samo jak ja ubrana. W domu w zimie Max 23st bo jak więcej to ja zaczynam puchnąć ;-) u mojej siostry w mieszkaniu 28st wszyscy z krótkich rękawach a młody jak się urodził 3 warstwy i jeszcze skarpetki! Musiałam jej nagadac dobrze żeby go trochę rozebrała
 
reklama
No chociażby w Anglii od razu widać które dziecko Polaka a które Anglika. Anglicy wogole czapek nie zakładają na dwór, nawet noworodkom. Polskie dzieci w bluzach a angielskie w tym czasie w body na dworze :-)
A ja jestem zdania ze najważniejsze nie przegrzewac! Lepiej jak ciut zmarznie. Ja staram się zawsze żeby córka była tak samo jak ja ubrana. W domu w zimie Max 23st bo jak więcej to ja zaczynam puchnąć ;-) u mojej siostry w mieszkaniu 28st wszyscy z krótkich rękawach a młody jak się urodził 3 warstwy i jeszcze skarpetki! Musiałam jej nagadac dobrze żeby go trochę rozebrała
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry