reklama

Październik 2014

Kurcze, mój też nigdy mi nie powiedział czegoś w stylu "jesteś jak własna matka". Może dlatego że jestem raczej jej przeciwieństwem :-D Moja mama jest strasznie niezdecydowaną osobą, jak ma podjąć jakąś decyzję czy coś ważniejszego załatwić to jest masakra, potrafi tak przeciągać nawet latami i się zastanawiać. Ja za to analizuję i robię, najlepiej jak najszybciej :happy2: Jedyna rzecz w której jestem do niej podobna to chyba to że też jak ona lubię dbać o dom.

Siostra z siostrzenicą wyciągnęły mnie na rynek na lody. Zastała nas burza i teraz jest cudne powietrze. Przy okazji zajrzałam do cocodrillo bo są jakieś przeceny i kupiłam małemu parę fatałaszków. I stwierdziłam że to niesprawiedliwe że dla dziewczynek jest znacznie większy wybór ubranek :dry:
 
reklama
U nas będzie Nadia - ale młody miał być Kacper i dopiero w USC zgłosiliśmy go spontanicznie jako Andrzejka:) Więc zobaczymy:)

Termin z OM 26.09 ale jako że mam termin z 1 USG na 03.10 i ten mam wpisany przez gina w karcie:)

Cholera po mojej romantycznej jednoosobowej kąpieli poszłam drzemać i jak na złość telefon od teściowej - to wyciszyłam i dalej spać, za chwilę jakiś numer 3 razy!:dry: W między czasie domofon 2 razy:/ Myślałam że dam radę kontynuować ale nic z tego. Okazało się że kurier z paczką tak się dobijał i łaskawie przyjedzie do godziny jeszcze raz. Jupii chyba ciuszki dla młodej:)
 
Moja mama i ja bardzo się różnimy - inne charaktery, inne wartości, inny styl bycia. P. po prostu chyba chce mnie sprowokować.
Przyszedł, przeprosił, a na zakupach znowu jakiś nerw go złapał, to zaczęłam rozmawiać z nim w jego tonie. Będę zołzą. I nie chce mi się z nim gadać.

Marrika - co do teścia, to teść ściemnia według mnie. Twierdzi, że jest ok i nigdzie go nie leczą, więc nie wiem czy znowu ten sam schemat czy po prostu nie chcą dawać chemii ze względu na wiek (77 lat) - nowotwór na pewno był złośliwy - poza tym wygląda jakby mu to coś odrastalo.
A u nich w rodzinie jest taki schemat, że o poważnych chorobach się nie mówi, ewentualnie po latach. Idiotyzm. P. dowiedział się, że jego mama miała raka po paru latach, gdy miała już przerzuty, ale wtedy też nie raczyli go powiadomić, że mama ma mało czasu i był w szoku, że zmarła (bo przecież mówili, że jest ok). Niby dlatego, że nie chcieli go martwić. Nie wiem jak teraz wygląda sytuacja, bo z drugiej strony sama poprosiłam P. by do końca ciąży nie mówił mi, choć dopytuję co jakiś czas.
 
Dziwna sprawa albo duża wytrzymałość na ból bo nic a nic mnie nie bolalo a położna od razu mnie uprzedziła że bedzieboleć. Mona widzę że jest tu nasz więcej po takiej kuracji;-)
 
Ja dostałam taka profilowana, jest mniejsza niż normalna, ale nawet fajna. Tyle ze dostałam ja bez stelaża. Sam stelaż dość drogi bo 60-70 zl, więc chyba sobie podaruje
 
Ale cisza od dwoch godz ;) ja spac nie moge. Popijam cueple mleczko na zgage I czekam az mi maz przywiezie po pracy frytki I migdaly sobie zarzyczylam. Ktoras z mamusiek pisala wczesniej o frytkach I mnie taka ochota wziela ;) ale dzis juz sobie odpuszcze ze wzg na zgage :/ a przeczytalam ze przegryzanie migdalow pomaga ja zwalczyc ... wiec zobaczymy . Spokojnej i przespanej nocy mamusie :)
 
My będziemy mieli taką: LÄTTSAM Wanienka - IKEA chcieliśmy kupić ale znajomi mówią że akurat taką mają i od dawna nie korzystają i mogą nam dać:) Fajna bo antypoślizgowa pod spodem i w środku:) Gruby plastik ale gabaryty raczej niewielkie:)

Ta wanienka jest fajna. Ja mam dostac od rodziny wanienki wiec zobaczymy. Moze sie zdecyduje na nia jesli tamte beda duze bo poki co my miejsca duzo nie mamy w lazience a ta jest taka ze latwo ja bedzie gdzies schowac. I nie droga.
 
reklama
Cynthia u mojego męża w rodzinie z kolei nie tyle sie nie rozmawia co udaje że "to nic takiego". Moja teściowa zmarła na raka po roku od diagnozy, bardzo się męczyła ale do końca twierdziła że wyzdrowieje. Nie o to chodzi że to jest złe bo pozytywne nastawienie u pacjenta w leczeniu raka jest najważniejsze ale to jest taka postawa typu : muszę być twarda i nie ma miejsca na łzy. Cieżko jest z takim człowiekiem a wiem coś na ten temat bo mój mąż właśnie taki jest po mamie. Nie rozumie moich łez, nigdy nie rozczula się nad sobą i za wszelką cenę zgrywa twardziela. A ja jak mi źle to muszę się wygadać, wypłakać itd....Teraz mojej mamie wykryli raka piersi na szczęście w bardzo wczesnym stadium a że obie pracujemy w szpitalu onkologicznym i znamy lekarzy to od razu fachowo się nią zajęli - ma mieć we wtorek operację. I dla mnie to był dramat, rozmawiamy na ten temat dużo, nie udajemy że nie ma problemu, staramy sie motywować mamę itd...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry