No chyba nie ma co cwaniakowac..naprawde.
Jak juz czytam o krwotokach i tych "pęknięciach" to mi słabo...jakoś to będzie chyba przeżyje za te 3,5 msca!
Na pocieszenie powiem Ci, że można rodzić długo (bo prawie 4h parcia to długo co nie?

), ale skończyć na małym nacięciu, na znieczuleniu miejscowym. Sama się zdziwiłam

Na szyciu mnie jeszcze dopakowali

Na drugi dzień siedziałam na kółku - polecam zwykłe dmuchane kółko do kąpieli dla dzieciaków - w domu już całkiem normalnie.
Fajnie obejść się bez nacinania, ale no ja tam nie miałam siły na parcie w pozycjach wertykalnych, do tego bardziej mnie bolało. Ale każdy poród jest inny. Idź na szkołę rodzenia, tam sporo się dowiesz.
I też myślę, że nie ma co cwaniakować zarówno podczas porodu, jak i po. Ja również skończyłam z hemoglobiną na poziomie 6.5 po porodzie, mimo, że krwotoku nie miałam. Miałam świetną koleżankę na sali, która sporo mi pomogła - nadal się spotykamy

A poród to ogromny wysiłek, sporo bólu, ale i tak wspaniałe przeżycie

Nie wiem jak rodzi się ze znieczuleniem i nie chcę wiedzieć
Wam dziewczyny ogromnie współczuję przeżyć. I mam nadzieję, że kolejne porody będą łatwiejsze i bez przykrych niespodzianek.
Ale jeszcze dla pierworódek - dziewczyny mimo przeżyć zdecydowały się na kolejne dziecko. To o czymś świadczy
