Martao, to beznadziejnie, bo faktycznie w tym szczególnym czasie to wsparcie bardzo się przydaje. Może nie dociera jeszcze do niego co się dzieje albo tak bardzo stresuje go ta cała sytuacja?
Wiktorka, to faktycznie do zniesienia w pracy. Ja pracowałam mega intensywnie, rzadko kiedy 8 godzin, zazwyczaj dłużej, więc na pewno nie dałabym rady. A co do siedzenia w domu to zaplanuj sobie jakieś rzeczy, na które normalnie nigdy nie masz czasu. Ja teraz mam w domu remont, więc pochłania mnie wybieranie farb i fug, ale na potem mam całą listę rzeczy - chcę np. wywołać stare zdjęcia, które mam tylko w wersji elektronicznej, chodzić na fitness dla ciężarnych, całą listę filmów i książek, na które nie mam czasu, więc nudy nie będzie

Inna sprawa, że dopiero odkąd jestem w domu dotarło do mnie, że świat mi się właśnie wywraca do gory nogami i że już nigdy nie będzie tak samo. Na początku non stop o tym myślałam i stresowałam się bardzo, jednak w pracy nie ma czasu na rozmyślanie o głupotach
