Witam się i ja.
Artek wczoraj po mm nie mógł od 20 usnąc, dopiero o 23 padł, ale w jękach ;-) O 2 dostał cycuś, pojadł 20 min i spał do 6. Ja w czasie karmienia porobiłam zakupy na Alegro. Zaczęło się od smoczka, a skończyło na 180 zł. W końcu wstaliśmy o 8.40, Artek pojadł, ja zapłaciłam za zakupy i wydałam kolejne 200, tym razem na ciuszki- no sorry ale oprzec się nie mogę czasami ;-)
To ja teraz popiszę...
19-stego robimy chrzciny. Ja moją mamę z partnerem zaprosiłam też na święta, mają do nas 230 km, to w sumie nie jakoś strasznie daleko.
No i moja mama pyta mnie wczoraj, czy ja wolę, żeby ona przyjechała na chrzciny czy na święta, bo na oba nie da rady.

Po czym mi mowi, że wolałaby na święta, bo ona nie ma ochoty spotykac się ze swoją siostrą i matką... bo ona sobie pomyślała, że tamta będzie się szarogęsic



a ona się tylko niepotrzebnie denerwowała będzie (no bo przecież ona jest najważniejsza, pępek świata) i jeszcze im w końcu awanturę zrobi...
A ja głupia zamiast je powiedzieć co należy, to powiedziałam, żeby przyjechała na święta... Mąż mój- oaza spokoju- tak się wku..wił, że powiedział, iż jeśli ona nie chce przyjechać na chrzciny pierwszego dziecka jedynej córki, to niech się w ogóle nie pokazuje... i kazał jej to powtórzyć...

A ja sama nie wiem czemu ja jestem taka mega wygadana, pyskata i przebojowa, a jej nic nie powiedziałam, jakaś ciepła klucha się robię.

W sumie to wolałabym, żeby nie przyjechała, skoro siebie stawia na 1 miejscu... ja wiem co było na moim weselu, jak biegała do mnie co 5 minut, żebym Babci zwróciła uwagę, bo zbyt nadskakuje mojemu ojcu (rozwiedzeni jak miałam 2-3 lata), a olewa jej partnera. Nie, Babcia miała olać mojego ojca, którego nie widziała szmat czasu, a bardzo lubi i poświęcić się rozmowie z jej partnerem, którego widzi codziennie prawie.
No więc jak mam mieć takie sceny na chrzcinach, to może niech ona siedzi w domu...
No muszę z nią pogadać... aż palpitacji z nerwacji dostaję...