reklama

Październikowe Mamy 2010

reklama
MALA MI ja tez jestem jedynaczka i kazdy oczy robi jak to mowie bo twierdza ze z moim charakterkiem to pewnie mam z 3 braci bo taka zadziora ze mnie:))) co do dziadkow to moja mama zjadla by Leane jakby sie dalo,a moj ojciec jak przyjechal do FR i zobaczyl mala to mnie zszokowal bo nie wiem czy mnie tyle na rekach nosil jako wlasne dziecko tak jak nosil i zajmowal sie Leane jak ja kartony pakowalam do przeprowadzki:))) podobalo mi sie to:) ale i tak wszystkie babcie i dziadki dostali ostrzezenie: dziecko wychowujemy MY RODZICE a nie dziadkowie- oni moga sie bawic przytulac a przede wszystkim nie robic na przekor zasadom narzuconym przez nas rodzicow.
 
ale i tak wszystkie babcie i dziadki dostali ostrzezenie: dziecko wychowujemy MY RODZICE a nie dziadkowie- oni moga sie bawic przytulac a przede wszystkim nie robic na przekor zasadom narzuconym przez nas rodzicow.
Moi Rodzice czyli dziadkowie Justynki sami mi to powiedzieli, ze to ja i M. ustalamy zasady i to, co napisała Dziulka. A oni będą tylko rozpieszczać ;-) Ale z Teściami chyba nie będzie tak łatwo... Choć mam nadzieję że Teściowa będzie nadal taką cudowną złotą kobietą i się jakoś dogadamy.
 
ja to narzucilam zanim sie Leane urodzila, ze nie zycze sobie gadania typu: oo mamusia cie ukarala choc babcia przytuli- o nie!!!!! kara bedzie kara- my ja damy jak mala przeskrobie cos i my ja odpuscimy i powiedzialam jasno tesciom i rodzicom moim ze nie maja prawa przeciwstawic sie chocby sie mieli zaplakac! ogolnie zasady wprowadzone przez nas sa i beda twarde - dziecko bedzie kochane ale jednoczesnie dyscyplina bedzie jak diabli bo to na zle nikomu nie wyszlo. tesciowa moja wyciagnela z kata wnuczka 4 latka bo rodzice ukarali to ja ja zrypalam ze co robi??? rodzice straca autorytet bo babcia lepsza??? powiedzialam zeby sie nawet nie wazyla tego u mnei w domu kiedykolwiek zrobic bo jej pokaze drzwi , tak samo np 4 letnie dziecko potrafi usiasc i zjesc obiad z rodzicami a nie gonic wkolo stolu zrec chipsy i pic cole zamiast obiadu- mamusia se moze do neigo gadac, babcie tez ze ma to zostawic bo obiad, obiad sie konczy a maly wola o jedzenie i babcia leci grzac talerz dla malucha! juz ja bym poleciala!!!!! oooooooo kurrrnnnaaa.... w takiej sytuacji glodzilabym dziecko do nastepnego posilku chocby sie chcialo zadrzec na amen. a po drugie zlapalabym dzieciaka posadzila na krzesle i kazala jesc, zabralabym chipsy i cole juz dawno przed obiadem, i jedyne wyjscie dziecka od stolu to wc a jak ruszyloby sie w celu gonitwy to kara od razu. ja sie patyczkowac nei bede, zabawa to zabawa, obowiazki to obowiazki, posilki rodzinne to posilki rodzinne, ja tak bylam wychowana i mimo ze neiraz mialam nerwy na rodzicow to na zle mi to nie wyszlo i przezylam.dziecko ma sie sluchac rodzicow i koneic dyskusji a babcie i dziadki moga sie bawic tulic ale nie folgowac lub rzucac tekstow: niedobra mama/tata bo zabronil/a tego czy tamtego... uuuuuuuuuuuuuuuu to nei rpzejdzie u mnie w zyciu.
 
to ja powiem też dobry numer. już jakiś czas moja mama przychodząc do Michaliny a mówiąc coś do niej o mnie używa słowa "stara", CZAICIE?????? dzisiaj już nie wytrzymałam!!! młoda wstała przed 11 bo koopsko ją obudziło, więc wzięłam ją do przewiniecia i w międzyczasie przyszła babcia; pogadała na przewijaku chwilę, ponosiła na rączkach minutę i zaraz "ona nie jest głodna?". chyba kurna wiem, kiedy moje dziecko jest głodne??!!??!! więc mówię "zaraz", bo zazwyczaj po przewinięciu i zwiedzaniu mieszkania zaczyna popiskiwać "jedzeniowo". posprzątałam troszkę po wczorajszej imprezie, i kilka razy już zdążyłam usłyszeć coś w stylu "widzisz? nie chce ci stara dać jeść", "ale sie ta twoja stara śpieszy!" a dziecko spokojnie sobie patrzyło na krajobrazy w mieszkaniu. spokojnie sprzątnęłam i właśnie wróciłam do pokoju z umytym kapturkiem i słyszę znowu "no, przyszła starucha". QRKA, NIE WYTRZYMAŁAM!!! i jak NIGDY przy mamie nie przeklinałam bez naprawdę porządnego powodu, tak pękłam: "qrwa, mamo jeszcze raz powiesz o mnie stara to nie wytrzymam!!!", i od razu sie przestraszyłam że to chyba była przesada... a mama "o, jaka wrażliwa!" a potem coś tam nawijała do młodej, ze jak podrośnie to ona jej pokaże jak rodziców ustawić! no ja prdolę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
a wiecie, ze ja nigdy nawet nie pomyślałam o własnej matce "stara"?!?!?! ale chyba zacznę, moze nawet tak do niej mówić:/:/:/ w ogóle przykro mi, bo nie spodziewałam się że taka będzie... takie zachowanie jak wam tu ostatnio opisuje w ogóle do niej do niedawna nie pasowało... no i przykro, że własną córkę tak traktuje... ciekawe czy chciałaby zebym jej wnuczkę tak kiedyś traktowała?!?!?!?!

ehhhhh, popcorn i warka dla poprawieniu humoru właśnie uskuteczniam, a dzieć walczy żeby jej nie usypiać - oczy jak pięciozłotówki, żesz kurna mać...

moze jutro będzie lepiej, co? doris? jak mówisz?:D:D:D
 
Witam
Dziewczyny jeszcze raz wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku!!:-)

Makuc,Monimoni-z okazj rocznic życzę Wam dużooooooo miłości:-)

a co postanowien to z mezusiem postanowilismy czesciej szalec w lozeczku, ja obiecalam sie bardziej wyluzowac i mniej nerwowac i maz tez obiecal ze bedzie bardziej cierpliwy-chociaz wg mnei ma anielska cierpliwosc:))))w sytuacjach gdzie ja wybucham/dre sie/zabijalabym kazdego - on ma cierpliwosc nad podziw a we mnie sie gotuje...no i musze przestac sie wkruzac z byle powodu swoja droga...
Dziulka-postanowienie noworoczne masz świetne. Chyba dopisze je do swojej listy a mój M będzie nieziemsko zadowolony:-)

Dobranocka- życzę Ci by ten Rok był lepszy w relacjach z mężem ,a tak na marginesie widzę że Sylwestra spędziłyśmy tak samo,u mnie też nie było życzeń noworocznych i skończyło się na kłótni…ach Ci faceci!!!:-)

Mała_mi- Miłosz to też grubasek przy Twoim Łukaszku,ale każde dziecko przybiera inaczej więc nie masz się czym martwić. Moje dziecko też już próbowało jabłka,banana, cytryny, miodu i też żadnych innych kupek ani bólu brzucha nie było:-)


Ida-dobrze że powiedziałaś mamie co myślisz:-)Życzę Ci w tym Nowym Roku by relacje z Twoją "staruchą" się poprawiły:cool2:
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
U nas sylwester w trójeczkę. Mały zasnął ok 21 chyba. Ja przed 24 miałam kryzys i przysnęłam. Siedzieliśmy z małżem generalnie i oglądaliśmy TV. Mąż mnie zabawiał tańcząc :-D Wcześniej wybraliśmy się do jednych i drugich rodziców złożyć życzenia.
Za to wczoraj przyszli do nas znajomi i było fajnie. Malutki był grzeczny. Trochę pomarudził jak zbliżała się godzina kąpieli. Za to po kąpieli ładnie zjadł i przysnął ale chyba ból brzuszka go obudził i zaczął się płacz. Tak zawodził biedny aż mi go było szkoda bo nic tego nie zapowiadało. Przy pierwszym cycku coś mi opowiadał a później takie coś :-( Płacz,zasypianie i budzenie trwało gdzieś do 21.30. Ale za to jak zasnął to spał do 5. Także fajnie.
 
Co do rozpieszczania przez dziadków to Dziulka,święte słowa-nie wcinać się w wychowanie.To jest wieczna walka między nami i nimi,na widok wnuków dostają małpiego rozumu,choc nas wychowywali rozsądnie .A tu- hulaj dusza,piekła nie ma,babci wolno wszystko bo nie odpowiada za swoje "metody wychowawcze"...ech,temat rzeka...
 
reklama
Dzis bylismy sobie z mezem w kinie!!! :-) Babcia zostala z Pawciem, mleczko mu rano odciagnelam, a my moglismy sobie wybyc :-) Film byl wspanialy ( 'The Way Back' - polski tytul 'Niepokonani', na podstawie ksiazki 'Dlugi Marsz', ktora zreszta tez polecam).
Też go wczoraj oglądałam ale nie w kinie tylko spiraconego na kompie:)) i się mi podobywał baardzo:))

Co robicie, jak dzieciaczki przesypiaja godzine kapieli? Budzicie, darujecie kapiel czy kapiecie jak wstanie, nawet duzo pozniej
Ja staram się delikatnie małą przebudzić (chociaż czasami średnio to pomaga) ew. zaczynam przewijać/ rozbierać/ biorę na ręce i wtedy od razu oczka się otwierają:) kiedyś dałam Alicji pospać i zamiast ją obudzić na kąpiel to jej podarowałam i potem pół nocy się z jej usypianiem męczyliśmy, więc stwierdziłam, że nigdy więcej! :P

IDA - dobrze zrobiłaś! i jestem z Ciebie dumna! mojej mamie oberwało by się jeszcze dosadniej gdyby tak mówić na mnie do dziecka zaczęła... a z tym "chce jeść/ jest głodna/ daj jej cyca ew. butlę" to i ja mam ciągle problemy. Najgosze, że do mojej to nie dociera, że Alicja przed chwilą jadła i NA BANK nie jest głodna :wściekła/y: pamiętaj, że to my jesteśmy mamami i to my najlepiej wiemy czego nasze szkraby potrzebują! :*

P.S witam się południowo tak apropo;] nockę mogę zaliczyć do tych mniej udanych (Alicja całą noc porodukowała kupę...) i mam nadzieję, że niebawem uda mi się pospać trochę...
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry