Ida Sierpniowa
Fanka BB :)
ech... a ja znowu "już" wyspana
ostatnio wystarczają mi jakieś 4godzinki snu mniej więcej, mimo że ja z tych podusiolubnych
to chyba naprawdę trening przed wstawaniem do dzidzi
kochane dziewczynki, dziękuję w imieniu małżonka:-) na całe szczęście jest (odpukać) zadowolony
ja też, choć jak zwykle zmiana pracy to zmiana trybu życia...
dzisiaj wizyta... jak tak się zastanowiłam to następna wizyta będzie na początku 34tc, a później to już podobno co dwa tygodnie, czy jakoś tak, ale nie o częstotliwość mi chodzi, tylko o fakt, że NAPRAWDĘ JUŻ NIEWIELE DO KOŃCA!!!


dagisu, e-lona, ja z małżem też nie mieszkamy już sami (a 2,5 roku prawie byliśmy państwem we własnym mieszkanku), tylko z moją mamą i nie da się nie dostrzec różnicy!!! niby własne piętro, tylko podwórko wspólne, ale to już jednak nie to samo... jakaś wymiana zdań, nawet żartobliwa, a mama już sprawdza czy zięciowi krzywdy nie robię
nie tyle nawet z wścibskości co troski o nas
na szczęście jeszcze nie stało się jakimś problemem dla nas
a co do bycia tą lepszą czy gorszą w rodzinie - moja mama zawsze była tą złą - i faktycznie z perspektywy czasu stwierdzam, że takie są minusy życia pod jednym dachem z rodzicami (a moi dziadkowie nie należeli do tych ugodowych
). cała trójka jej rodzeństwa (łącznie ze wspomnianą już wcześniej ciocią która zdezerterowała z miłości) była lepsza od niej... na to chyba nie ma żadnego lekarstwa oprócz zaciśnięcia zębów lub przeprowadzki, jeśli ktoś ma taką możliwość...dlatego ja nie chciałabym musieć sprzedawać naszego mieszkanka w Choszcznie, chociaż finanse w tej chwili do tego zmuszają...bo zawsze to jakieś zabezpieczenie
efuś, co do kilogramów, czuję chyba nie mniejsze przerażenie niż ty (ja zawsze szczypior i nie wyobrażam sobie siebie pulchniejszej:-(), ale tak jak dziewczyny stwierdzam, że akurat tym naprawdę nie ma co się martwić na zapas... niektóre gubią wsio już na porodówce, inne dzieki karmieniu, a innym wystarczają spacery z maluchem, zeby odzyskać dawną (lub lepszą) sylwetkę - i ja wierzę, że w którejś z tych grup akurat MY BĘDZIEMY

a mnie dalej ta porodówka przeraża
ostatnio wystarczają mi jakieś 4godzinki snu mniej więcej, mimo że ja z tych podusiolubnych
to chyba naprawdę trening przed wstawaniem do dzidzi
kochane dziewczynki, dziękuję w imieniu małżonka:-) na całe szczęście jest (odpukać) zadowolony
ja też, choć jak zwykle zmiana pracy to zmiana trybu życia...dzisiaj wizyta... jak tak się zastanowiłam to następna wizyta będzie na początku 34tc, a później to już podobno co dwa tygodnie, czy jakoś tak, ale nie o częstotliwość mi chodzi, tylko o fakt, że NAPRAWDĘ JUŻ NIEWIELE DO KOŃCA!!!



dagisu, e-lona, ja z małżem też nie mieszkamy już sami (a 2,5 roku prawie byliśmy państwem we własnym mieszkanku), tylko z moją mamą i nie da się nie dostrzec różnicy!!! niby własne piętro, tylko podwórko wspólne, ale to już jednak nie to samo... jakaś wymiana zdań, nawet żartobliwa, a mama już sprawdza czy zięciowi krzywdy nie robię
nie tyle nawet z wścibskości co troski o nas
na szczęście jeszcze nie stało się jakimś problemem dla nas
a co do bycia tą lepszą czy gorszą w rodzinie - moja mama zawsze była tą złą - i faktycznie z perspektywy czasu stwierdzam, że takie są minusy życia pod jednym dachem z rodzicami (a moi dziadkowie nie należeli do tych ugodowych
). cała trójka jej rodzeństwa (łącznie ze wspomnianą już wcześniej ciocią która zdezerterowała z miłości) była lepsza od niej... na to chyba nie ma żadnego lekarstwa oprócz zaciśnięcia zębów lub przeprowadzki, jeśli ktoś ma taką możliwość...dlatego ja nie chciałabym musieć sprzedawać naszego mieszkanka w Choszcznie, chociaż finanse w tej chwili do tego zmuszają...bo zawsze to jakieś zabezpieczenie
efuś, co do kilogramów, czuję chyba nie mniejsze przerażenie niż ty (ja zawsze szczypior i nie wyobrażam sobie siebie pulchniejszej:-(), ale tak jak dziewczyny stwierdzam, że akurat tym naprawdę nie ma co się martwić na zapas... niektóre gubią wsio już na porodówce, inne dzieki karmieniu, a innym wystarczają spacery z maluchem, zeby odzyskać dawną (lub lepszą) sylwetkę - i ja wierzę, że w którejś z tych grup akurat MY BĘDZIEMY


a mnie dalej ta porodówka przeraża