No, dla ginekologów dziecko 36-37 tc to już donoszona ciąża, i mogą rozwiązywać. Ja niby mam maksymalnie donosić, żeby mały był największy jak tylko się da, bo wiadomo, że operacja, która go czeka będzie obciążeniem dla jego organizmu i mojej gin. zależy na każdym gramie malucha. Ale dopiero w praniu wyjdzie kiedy wg. nich nastąpi ten czas maksymalnego donoszenia. Boję się trochę, że długo przed porodem będę musiała w szpitalu leżeć. Wolałabym tego uniknąć, bo te szpitalne klimaty wywołują we mnie taką załamkę, że głowa mała

Ale coś czuję, że bez leżenia przed porodem się nie obejdzie. No i zastanawiam się, jak to będzie już po porodzie. Mały będzie po operacji musiał zostać w szpitalu, mnie pewnie po kilku dniach wypiszą.. Będę musiała wynająć jakiś hotel blisko szpitala, żeby nie musieć codziennie jeździć w tą i z powrotem do Bełchatowa, tylko być ciągle przy maluszku. Będę musiała to wszystko ogarnąć i się przygotować zawczasu.