reklama

Październikowe mamy 2018

reklama
Aa...Czyli później dziecko zwalnia dość mocno. Bo tak byłyby olbrzymki ;) Mój musi podgonić. Na razie waży w "normie", ale duży nie będzie. No chyba że te ostatnie chwile dość mocno przybierze, bo i tak może być. Myślę że u nas urodzeniowa będzie koło 3kg tylko.


Mój pierwszy synek rósł tak, że lekarz się śmiał, że zwolnić musi bo jak utrzyma takie tempo to będzie miał z 7kg.
I faktycznie ostatnie tygodnie bardzo zwolnił, wręcz się w pewnym momencie zatrzymał.
Drugi za to był malutki - w porównaniu do brata, bo miał tylko 3130 i 52cm ( starszak 4020 i 59 cm)
 
To bardzo dobry szpital o wysokiej referencyjnosci.Mi niestety szczęścia nie przyniósł.

Drugie dziecko rodziłam w gównianym szpitalu w małym.miasteczku, gdzie wszyscy mówili żebym się nastawiła na to,.że sie mną nikt nie zajmie.
I fakt lekarz nie siedział przy mnie cały czas, bo sale obok był drugi poród z powikłaniami, ale jakoś znajdywał chwilę aby zajrzeć, skontrolować ile czasu jeszcze mi zostało i dał radę synka odebrac.
Takie "ludzkie odruchy" są bardzo ważne. Szkoda, że akurat tak trafiłaś. Najlepszy szpital z najlepszym sprzętem nie zagwarantuje empatii i zaangażowania personelu. Coraz częściej w mniejszych szpitalach można spotkać życzliwszy personel, może jeszcze nie "wypalony" swoją pracą? Najważniejsze, że wtedy wszystko dobrze się skończyło. Ale co przeszłaś, to Twoje...
 
Takie "ludzkie odruchy" są bardzo ważne. Szkoda, że akurat tak trafiłaś. Najlepszy szpital z najlepszym sprzętem nie zagwarantuje empatii i zaangażowania personelu. Coraz częściej w mniejszych szpitalach można spotkać życzliwszy personel, może jeszcze nie "wypalony" swoją pracą? Najważniejsze, że wtedy wszystko dobrze się skończyło. Ale co przeszłaś, to Twoje...

Tu miałam ciocie , pracuje na neonatologii.Poza tym leżałam od 34/35tc więc już 'poznalam' troszkę personel.Jak wszędzie są normalne osoby i mega miotly- wredne, złośliwe babony.
 
Też byłam zawsze "mało upierdliwa", niekrzycząca, radząca sobie sama, nieroszczeniowa... Ale widzę, że to nie jest dobre wyjście. Po pierwszym porodzie (cc) dziecko ciągle przy mnie, miałam problem z odpoczynkiem, karmieniem, wszystkim... Nikt się nie pojawiał a ja starałam się dzielnie radzić sama... Później się okazało, że miałam prawo do wielu rzeczy i dużej pomocy o której nie wiedziałam.
 
reklama
No wlasnie... Taka grzeczność ma wplyw na traktowanie, ale o dziwo nie zawsze pozytywny... Czasem chamskim tekstem latwiej egzekwowac swoje prawa.
Ooo tak! Też uważam, że roszczeniowych pacjentów nikt nie lubi ale wszyscy z personelu koło nich biegają żeby zadymy nie robili.
U nas w pracy sobie zaznaczamy takich upierdliwych pacj.i ostatecznie wychodzi na to, że przy kolejnych wizytach im nadskakujemy :(
I są lepiej traktowani niż nasi kochani, cierpliwi, wieloletni pacjenci którzy nie burzą się np.o opóźnienie...chociaż to nie fair :/
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry