No po stracie/stratach tak już będzie.. Ja po pięciu startach też meeeega przeżywam.. Bo raz mi się już zdarzyło, że serduszko biło, a później już nie, dlatego mimo bicia serca czekam do następnej wizyty już..To jak u mnie w 1.
Test , wizyta u gin , radość i tyle.
Teraz ciągłe obawy.