reklama

Październikowe mamy 2020

reklama
A ja się nie zgodzę. Ale nie martw się nie będę Cię przekonywac,że moja racja jest najmojsza 😉 jestem przekonana,że to kwestia charakteru. Moja ciąża jest baaaardzo wyczekana i też po poronieniu. Z mezem osiągnęliśmy bardzo dużo i to czego nie mamy, to dziecko. Wiec idąc Twoim tokiem myślenia powinnam żyć tylko od wizyty do wizyty i nie spac po nocach 😉 ja śpię bardzo dobrze,nie myślę o ciąży codziennie, nie wmawiam sobie,że wieczorny powiększony brzuch to rosnący dzidziuś, A niezmieniona perystatyka jelit. Nie rozkładam na czynniki pierwsze jaki wybieram poród, bo do tego jeszcze długa droga. Gdybym miała tak wschluchiwac się w swoje ciało,jak co poniektore Panie,to moglabym sobie wmówić nawet malarię. Nie mniej jednak staram się rozumiec takie osoby,bo każdy jest inny.
Oj absolutnie nie uważam, że powinno się żyć od wizyty do wizyty i tylko ciążą, sama pracuję zawodowo cały czas, no i nigdzie czegoś takiego nie napisałam 🙈 A "wmawianie" sobie brzucha, nie jest wymawianiem, taka prawda że jedne z nas mają już brzuszek ciążowy w 10 tygodniu, a inne go będą mieć w 20, wszystkie mamy inną budowę i część z nas już rodziła, więc sprawa też wygląda wtedy inaczej ;)
 
Kochana myślę, ze troszeczkę teraz się spędziłaś z tym wywodem.. proszę abyś nie wyciągła takich rzeczy jako argument.
Wiecie, ja myślę, że jak się jest w nieplanowanej ciąży, to też przeżywa się to wszystko trochę inaczej, niż wyczekanego i wystaranego bobasa, no i mówcie co chcecie, ale nikt mnie nie przekona że jest inaczej [emoji1745][emoji6]
 
A tu jeszcze tak dla żartu i rozładowania atmosfery: "Koronawirus zaburzył łańcuch dostaw coca-coli, drastycznie zmniejszył emisję CO2 w związku z odwołanymi lotami i sprawił, że ludzie zaczęli myć ręce. Jak tak dalej pójdzie to ten wirus więcej osób uratuje niż zabije."
I takie podejście mi się podoba[emoji3]
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry