Witam
No bo ja tak przeletom u nas duzo sie dzieje.... RObert 2 razy zaliczyl szpital, kamienie nerkowe.
W ostatni czwartek go wypisali podeszlam po niego z mala i ... dziecko podczas zabawy uderzylo glowa w filary odrazy na ostry dyzur i 3 szwy na poliku pod okiem.
2 czerwca Nicole ma operacje usuniecia migdalka i nacinane uszka bo u nas ze sluchem nie nejlapiej. Musimy go ratowac.
30 maja Nicole ma koniec roku w szkole i robi przedstawienie oczywiscie ze idziemy je obejrzec do tego bedzie gril i tort etc takze mysle ze zabawa bedzie przednia.
Dzisiaj idizemy zdjac szwy po szkole. I odrazu do pediatry bo jeszcze troche to mloda pluca wypluje:
28 czerwca lece do Polski na miesiac z mala odpoczac od tego wszystkiego i sie odstresowac bo jeszcze troche to wyjde oknem. Jestem nerwowa drazni mnie wszystko, nawet glupie spojrzenie Nicole, a jej bezsensowne histerie doprowadzaja mnie do szefskiej pasji. Nie wiem skad i dlaczego to sie wzielo ale ryczy z byle powodu i tak glosno jakby conajmniej jej skore obdzierali na zywcca, wstyd w ogole wychodzic z nia z domu.
Przesypiala super nockia ostatnio to ja juz nie odrozniam co jest dniem a co noca bo i tak musze chodzic w ciemnych okularach jeszcze troche to Roberta posadza ze mnie lima robi albo cos gorszego.
Dziecko mam okropne i musze to przyznac, ale licze ze dziadek chociaz ja do pionu postawi bo tylko przed nim na jeszcze jakies zahamowania.
No to sie wyzalilam... podczytuje Was czasem ale nie zawsze mam czas czy tez ochote cos pisac...
Buziaczki i dla was i dla Skarbeczkow

pozdrawiam