Boze, to ja jakas wyrodna matka chyba jestem ;-) Moje dziecie poznalo juz tyle smakow, ze hoho :-)
Najbardziej ekstremalne to bita smietana i marcepany :-) (ale oczywiscie tez tylko do polizania)...
A tak poza tym to daje jej minimalne ilosci tartego jabluszka, odrobinke maczki ryzowej, bananka i dzisiaj bedzie pierwszy raz soczek z marchewki.
Nie zauwazylam nawet najmniejszego problemu po tych "eksperymentach" , tylko kupki latwiej wychodza i zaczynaja czasami byc bardziej "dorosle" ;-)
A kochana babcia mojej malej dala jej polizac ogorka kiszonego... myslalam, ze wyjde z siebie i stane obok... ale mala byla zachwycona i tez oczywiscie nic jej nie bylo :-)
Jedyne z czym mam problem to z tym, ze nie wiem, czym ja jej bede podawala soczki, bo nie toleruje butelki ... Niby fajnie, ale nawet herbatki sie przez to nie napije i jak byly upaly to musialam jej cycka dawac czasami nawet co pol godzinki :-)