No właśnie wróciłam ze szpitala. Nistety okazało się, że to nie ja dałam plamę z pobieraniem moczu

Drugie badanie też wyszło żle.Chcieli go zostawić na 2 tygodnie w szpitalu i podać antybiotyk dożylnie, ale się nie zgodziłam. Dostał zinnat w syropie i kobity, błagam trzymajcie kciuki, żeby go tolerował!!!! Za 2 dni mam zrobić następne badanie moczu + posiew. Przez 2 tyg dawać ten zinnat i lacidofil, a potem jeszcze 3 tygodnie furagin. No i jeszcze zrobić USG nerek (ale to już znajoma lekarka z Centrum Zdrowia Dziecka od ręki zrobi). Kurde, mam nadzieję, że ten antybiotyk będzie tolerował, bo jakby miał biegunkę czy wymiotował po nim to niestety będziemy musieli iść do szpiala. Jak na razie Jaś wygląda zupełnie zdrowo, nic go nie boli, siusiak nawet troszkę nie jest zaczerwieniony, więc mam nadzieję, że wszystko da się wyleczyć w domu, bez stresu, i bez żadych komplikacji, a w razie czego szpital mam 20 minut od domun samochodem, więc jakby coś to teściowa się urywa z roboty i nas zawiezie.
Myfa dostaliśmy skierowanie na badanie moczu, bo przez 2 dni w zeszłym tygodniu w miejscu, gdzie siusiak dotykał pieluchy były takie ciemnożółte (albo jasnobrązowe) plamki.