I jeszcze chciałam dodać, że nie przejmuj się moimi stratami, bo to naprawdę trzeba mieć pecha żeby tyle ich było. Jedna biochemiczna to dlatego, że użądliła mnie pszczoła w plecy, i zanim mąż wrócił do domu wyjąć żądło, minęło trochę czasu i w tym miejscu zrobiła się opuchlizna na dłoń rosłego mężczyzny i „rana” się sączyła. Na drugi dzień zaczęłam krwawić i beta HCG spadać. Warto też zrobić kilka badań. Drożność jajowodów, profil hormonalny, sprawdzić czy nie masz insulinooporności. Być może jeździć do ginekologa na ocenę owulacji( już zapomniałam jak to fachowo się nazywa). Zbadać nasienie męża. Ja od razu jak mąż wspomniał o dziecku poszłam się leczyć w kierunku niepłodności stąd wiem, że te badania są ważne tym bardziej, że wiek swój miałam i nie miałam czasu na czekanie. Ale może od razu zajdziesz w ciążę i te wszystkie badania Cię ominą. Warto najpierw spróbować się starać. Bez tego nikt na żadne badania Cię nie wyśle. Jak nie uda się po kilku miesiącach to wtedy badania. Najlepiej porozmawiaj z ginekologiem czy wogóle i jakie badania zaleca Tobie zrobić. Ja jestem zła, że o wszystkich badaniach nie wiedziałam na początku, tylko co wyczytaliśmy w internecie co kilka miesięcy to robiliśmy i tak długo to się ciągło, a mogliśmy wszystkie zrobić na początku i już może na drugie dziecko byśmy czekali a nie dopiero na pierwsze