Hm, czyli z wszystkich typow dzieci trafił Wam sie wrazliwiec.A takiemu nie wystarcza ze jest czyste , przewinięte, nakarmione i " odbekane".
Z wszystkich wymienionych przez Ciebie problemów, ten kapielowy jest najprostszy bo sam przejdzie. Takie maluszki nie lubią być rozbierane, nie tolerują zmian temperatur- stąd krzyk. U nas w gratisie do kapieli byl jeszcze wrzask straszny przy przewijaniu. Na szczescie z tym sie dziecko samo oswaja, jak w pierwszych miesiacach zycia cala ulica wiedziala, że kapiemy czy przewijamy tak teraz sie smiejemy z corci ekshibicjonistka, bo moglaby wiecznie na golasa smigac a z wanny wyjsc nie chce- wiec cierpliwości, z każdym tygodniem będzie lepiej, a podany przepis z pieluchą jest świetny i powienien zadziałać.
Z resztą już troszkę gorzej. Dzieczyny słusznie sugerowały że jest coś takiego jak szok poporodowy dla dzieciątka. Jeśli przeżywa ono ciężki poród to dodatkowe bodźce są dla niego poprostu nie do zniesienia. I tu niestety, musisz stanąć na rzęsach ale znaleść powód rozdrażnienia i sposób wyciszenia. Może w pokoju jest za jasno jak zasypia?
Może za głośno( czasem przeszkadza śpiew ptaków za oknem- Hanka moja nie zaśnie za nic na świecie).
Może w łóżeczku brak ukochanego przytulaka, albo jest kocyk/kołderka, który nie odpowiada.Może zapach nie pasuje...powiedzmy płynu do płukania.
Może musi posłuchać kołsanek by się wyciszyć?
A może poprostu rozpaczliwie potrzebuje bliskości w ilościach każdych???Ja wiem, że to do szału może człowieka doprowadzić kiedy nawet z toalety skorzystać nie można bo się włącza syrena, ale naprawdę są dzieci które bardzo, bardzo potrzebują bliskości.
Jedno wiem z własnego doświadczenia, okropnie ważne są w takich sytuacjach rytuały, powtarzalna pewność, tak że maluszek czuje co się zaraz wydarzy. Ja wiem, że to się świetnie mówi a trudniej wprowadza jak się ma do czynienia z pernamentnym wyjcem. Też czytałam T. Hogg i ostatnią rzeczą jaką mogłam wówczas powiedzieć o jej " łatwym planiem" to , że jest łatwy. Ale kiedy w jakimś tak stopniu udało mi się wprowadzić powtarzalność w rytm dnia Hania stała się spokojniejsza i radośniejsza- jasne, że nie z dnia na dzień ale widoczne efekty były.
Prawdopodobnie Twojej córci nic fizycznie nie jest tylko potrzebuje więcej czasu żeby zrozumieć co ona właścicie robi tu na tym świecie i dlaczego on jest taki wielki, A tobie niestety świętej cierpliwości i ciągch poszukiwań co jej przeszkadza a co koi jej nerwy. Jedno jest pewne i to Ci solennie obiecuje: TO MINIE!!!!Wczesniej czy później minie. I tego się trzymaj
Natomiast zastanowiłabym się nad tymi wakacjami, bo mogą być one z piekła rodem , jeśli nie uda jej się wcześniej wyciszyć....