reklama

Płaczki w ciazy

Hana89

Fanka BB :)
Dziewczyny potrzebuje od was trochę słów wsparcia, jak to było u was? W zeszły piątek byłam u gin, widzieliśmy serduszko ale od poniedziałku dopadł mnie taki strach i lek ze nie mogę się uspokoić. Wiem ze nie mogę się denerwować bo to szkodzi ale nie mogę nad tym zapanować, cały czas myśle czy napewno dzidzia sie rozwija i czy wszystko jest dobrze. Wczoraj przepłakałam prawie caly dzien bo nie wiem co się dzieje ze mną. Czy to normalne? Jak przestać się martwić i zacząć cieszyć ciąża? Pomóżcie
 
reklama
Nie mogę poprostu czasami uwierzyć ze zobaczyłam wkoncu to serduszko, tak długo czekaliśmy z mężem żeby się udało. I teraz wydaje mi się z tad ta ciągła obawa żeby się nic nie wydarzyło. Mam wrażenie ze jak się stresuje to aż mi objawy zanikają, w sensie piersi mniej bolą i brzucha. Wtedy od razu sobie wmawiam ze coś się dzieje nie tak:/ jak się tutaj z wami kontaktuje to mi lepiej ze mogę się komuś wygadać kto ma podobnie. Dziekuje bardzo za odpowiedz i pozdrawiam :*
Większość z nas żyje od USG do USG i się o wszystko zamartwia , zwłaszcza kiedy to pierwsza ciąża ;) a co do zaniku dolegliwości to u mnie w 9tygodniu tak się stało byłam przerażona że już po wszystkim a okazało się że organizm przyzwyczaił się do ciąży i hormonów i przeszły mi mdłości, piersi przestały zupełnie boleć i czułam się idealnie :-) dopiero teraz jak brzuch jest duży to przyszła zgaga i zaparcia :-)
 
reklama
Nie wiem czy to normalne, ale ja też tak miałam ;) Cały czas się zastanawiałam czy wszystko będzie ok i czy sobie poradzę. Ciągle wydawało mi się, że będę złą matką i doprowadzało mnie to do płaczu. Kiedy na prenatalnym USG zobaczyłam, że z dzieckiem wszystko ok, że ma rączki i nóżki, i nimi tak uroczo wymachuje to w końcu uwierzyłam, że to może się udać i zaczęłam cieszyć się tą ciążą. Od tego czasu już nie miałam tak, że ryczałam o niewiadomo co, ale przed każdą wizytą jest trochę stresu. Wszystko mija jak już widzę mojego maluszka na ekranie :)
 
Hana89 jak Twoje samopoczucie? :)
Dziękuje bardzo za wiadomość :) Posłuchałam waszych rad i postarałam się myśleć pozytywnie. Płaczki narazie minęły ale wczoraj miałam napad wściekłości i niestety mężowi się oberwało. W czwartek mam wizytę u gin. Zobaczymy co będzie, modlę się codziennie żebym znowu zobaczyła bijące serduszko jak poprzednio. Dzisiaj zaczęłam 8 tydz. Czasami wieczorem najczęściej doskwiera mi ból brzucha ale nie nakręcam się ze coś jest nie tak. Trzymajcie kciuki za mnie w czwartek żebym nie zemdlała ze strachu w poczekalni:oops: buziaki
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry