Ojej

To o mnie..wiec i ja cos napisze

Powiem wam szczerze, że uważam to za swoj cud.
Po rzekomym poronieniu moj mąż powiedział mi ze mnie zdradzil.Przyznal ze w sumie nie chce juz dzieci i tak.Nie musial odchodzic.I tak go wyrzucilam. Wczesniej po tym jak dowiedzialam sie o zafasolkowaniu, odeszlam z pracy.Nawet nie wiem co sie z nim dzieje teraz. Ponoc wyjechal do rodzicow ( na Wegry).Do tego w tydzien po 'poronieniu' pochowalam Tate. Nastepnego dnia okazalo sie ze mam nowotwor. Na szczescie po badaniach okazalo sie ze niezlosliwy.
Bylo strasznie..tak strasznie ze az samobojczo, samotnie i maskujaco...i w tym momencie najpierw wiadomosc ze jest dziecko..Ze zyje..Pozniej ze ma sie dobrze..Ze wcale nie jest mala.
I to jaki lekarz..Z przychodni..Zalatwiony bo byl termin..
No..

Okazalo sie ze mam nietypowy ksztalt macicy..Mimo to..kurcze..nawet ja..osoba ktora nie jest lekarzem..wiem ze nie da sie dokladnie wyczuc serduszka w 6 tygodniu..I nie wiem jak on mogl to powiedziec..bez dokladnosci..
Teraz jest calkiem inaczej. I nawet dostalam prace

I to w domu

Jako tlumacz

Opiekuje sie mna brat. Odkochuje sie...powolutku zycie wraca do normy

NO

Szykuje sie mi przeprowadzka..Wracam do rodzinnego miasta...I bede miala lekarza z Poznania. Dobrego, dokladnego, przemilego.
Wierze ze nic nie dzieje sie bez przyczyny. Mam nadzieje, ze gdzies czeka na mnie milosc

Chociaz..ale dziwna jestem..Przeciez nosze ja pod serduszkiem

Zycze wam duzo słońca
Aha.. a generalnie jestem zdziwiona..jak wiele jest takich przypadkow..
Lekarze co roku powinni zdawac jakies testy albo cos..Przeciez to skandal..