Hej, czuję, że muszę opisać swój poród. Głównie przez to, że od dzieciństwa wmawia się nam, że jest bolesny, że mamy cierpieć, że taka natura. Wmawia się nam strach przed porodem. Ja do tego chciałam mieć inne podejście, może pomoże to dziewczynom, które się boją powikłań, bądź samego porodu. Otóż nagle okazuję się, że to wszystko tkwi w naszym umyśle. Ja ZAWSZE bałam się porodu, bałam się odkąd pamiętam, właśnie przez to, że każdy mówił jakie to straszne. Bałam się przez to zajść w ciąże, ale stało się i zaszłam- nagle przestałam o tym myśleć, zaczęłam patrzeć na poród w perspektywie nowego wyzwania, skoku na bungee, przebiegnięcia maratonu i szczerze? Przebiegłabym go jeszcze raz, było to jedno z najbardziej mistycznych, a zarazem zwierzęcych, dzikich doznań jakie przeżyłam okraszonych wielką satysfakcją i spełnieniem.
Miałam ciąże fizjologiczną, bez żadnych powikłań, jestem też ogólnie zdrowa i wysportowana- na pewno miało to duże znaczenie w przebiegu mojego porodu.
A więc...
Skurcze zaczęły się o 23:00 najpierw nieregularne, niebolesne, koło 1:00 zrobiły się regularne co 4 minuty, nie były zbyt bolesne, ale trudno było z tym zasnąć, więc pojechałam do szpitala. Przy przyjęciu miałam rozwarcie ok. 1 cm, czyli nic. O 5:30 odeszły mi wody, o 6:00 byłam na sali porodowej, między 7:00 a 9:00 ból zyskał na natężeniu- to był moment w którym mogę śmiało powiedzieć, że bolało mocno i człowiek miał ochotę się poddać- ale taki moment jest zawsze, kiedy robimy coś ważnego, intensywnego- czy to podczas maratonu, czy podczas innego wyzwania, które po prostu wymaga wysiłku. O 9:00 skurcze parte i po 10 minutach moja córcia na świecie, na moim brzuchu. NIE MA I NIE BYŁO LEPSZEGO UCZUCIA i większej satysfakcji. Adrenalina przy skurczach partych niesamowita, coś pięknego.
Przy porodzie zarówno mój partner, jak i
personel medyczny spisał się na medal (
tak! nasz polski ! w państwowym szpitalu!)- zresztą nie tylko przy porodzie, ale też po- było tak jak powinno być- kontakt skóra do skóry, szybkie przystawienie do piersi, wszystko 100% naturalnie, tak jak chciałam.
Pomijając to, że moja ciąża przebiegała fizjologicznie, że miałam wsparcie męża przy porodzie i to, że rodziłam w naprawdę dobrym szpitalu to wydaje mi się, że dzięki nastawieniu dużo można zyskać i dla każdego jeśli ma odpowiednie podejście poród może być miłym wspomnieniem
Pozdrawiam i życzę samych pozytywnych rozwiązań!