Smile - może teraz deprecha trochę minie jak wrócisz do PL? Wiadomo - tęsknota z mężem... ale ja czułam sie tam bardzo samotna. Mój eks dużo pracował, znajomi też. Ciągle z dzieckiem siedziałam i popadałam w depresję. Wyjazd do PL nawet bez małża to była wspaniała terapia. Tam miałam rodzinę, przyjaciół. Szwagierkę i kumpele z dziećmi w tym samym wieku co mój Piotruś. Więc było się z kim spotkać, pogadać, pośmiać Odpocząć i zrelaksować. Jeździłam 2 x do roku na 2- 3 miesiące. Eks był z nami miesiąc a potem zostawałam. Na wakacje od początku czerwca do końca sierpnia i na święta od początku grudnia do połowy lutego. I za każdym razem było mi coraz trudniej wracać do UK a samotność dawała się coraz mocniej we znaki. Jak przyszedł kryzys, to choć eks pracy nie stracił (miał 2 tygodniowy przymusowy "urlop") to przekonałam go do powrotu do PL. I choć bida z nędzą w porównaniu do UK to nie miało to porównania do mojego samopoczucia. Czułam się w końcu szczęśliwa i radosna. A po depresji pozostało wspomnienie.
Jak się ma dzień wypełniony po brzegi i jest ciekawie i wesoło i z bliskimi - to nie ma czasu na depresję
Mamamm - przytulam
Mississ - będzie dobrze, myśl pozytywnie. A we wtorek pójdziesz do ginka i się uspokoisz
Agawera - legginsy zamówiłam dopiero wczoraj, więc nie wiem jakie będą
A my już w domku. Młody kończy kolację a ja znowu zjadłam owsiankę z suszonymi owocami i otrębami. Ostatnio mogłabym ją jeść non stop. A miałam dziś juz nic nie jeść bo mnie mama napasła obiadkiem pysznym i myślałam, że pęknę

Ale jak pomyślałam o ciepłej owsiance z mleczkiem to nie mogłam sobie odmówić. Pocieszam się, że to jest zdrowe i od tego aż tak nie utyję

Ważyłam się u mamy i nie przytyłam nic
P na nockę do pracy poszedł. Bidulek. Wróci po 1-ej albo i później a na rano znowu do pracy na 8-ą. Na szczęście wybory już się kończą
