V
villandra8
Gość
Jestem spokojna.
Jestem spokojna.
Jestem spokojna.
Może uwierzę. A może skuszę się na wcześniejszy poród? Nie, nie - spokojnie - nic się nie dzieje.
Tylko cho...ra mnie bierze
i jak mnie weźmie na całego, to sama zagruntuję te je... ściany, co to do końca stycznia pomalowane być miały. I panele też sobie sama położę, bo mam dość ściągania kapci przed każdym pokojem (no pięknie się szykuje pokój dla malucha przechodząc milion pięćset razy między tymże pokojem, sypialnią i łazienką i za każdym razem ta sama procedura kapciowa, bo korytarz jeszcze w stanie surowym i syfiącym).
A mój szanowny M ma ostatnio wenę jedynie do grania na kompie. A teraz przyszedł z pracy i śpi (no bo wczoraj po zajęciach w szkole za robotę się brać nie chciało - ok. Ale na kompie siedzieć prawie do pólnocy to i owszem, a rano do pracy). I na nockę pewnie też pojedzie i nie wiadomo o której wróci. I jutro też nieprędko wstanie, a zanim się do roboty zmobilizuje (po porannym papierosie - tak, tak - tyle było jego rzucania
), to pół dnia nie minie. A potem może kolega się zjawi i będzie po robocie.
No szlag mnie chyba zaraz trafi.
Ale się wygadałam. Wdech - wydech. Wdech - wydech.
Jestem spokojna.
Jestem spokojna.
Jestem spokojna.
Może uwierzę. A może skuszę się na wcześniejszy poród? Nie, nie - spokojnie - nic się nie dzieje.
Tylko cho...ra mnie bierze

i jak mnie weźmie na całego, to sama zagruntuję te je... ściany, co to do końca stycznia pomalowane być miały. I panele też sobie sama położę, bo mam dość ściągania kapci przed każdym pokojem (no pięknie się szykuje pokój dla malucha przechodząc milion pięćset razy między tymże pokojem, sypialnią i łazienką i za każdym razem ta sama procedura kapciowa, bo korytarz jeszcze w stanie surowym i syfiącym).
A mój szanowny M ma ostatnio wenę jedynie do grania na kompie. A teraz przyszedł z pracy i śpi (no bo wczoraj po zajęciach w szkole za robotę się brać nie chciało - ok. Ale na kompie siedzieć prawie do pólnocy to i owszem, a rano do pracy). I na nockę pewnie też pojedzie i nie wiadomo o której wróci. I jutro też nieprędko wstanie, a zanim się do roboty zmobilizuje (po porannym papierosie - tak, tak - tyle było jego rzucania
), to pół dnia nie minie. A potem może kolega się zjawi i będzie po robocie.No szlag mnie chyba zaraz trafi.
Ale się wygadałam. Wdech - wydech. Wdech - wydech.
Jestem spokojna.

. 

