Vill biedaku dentysta to nic miłego ;(
Popieram - poród był lepszy ;-)
Bo dentystka, jak zaczęła mi wiercić - oczywiście bez znieczulenia, bo i w sumie po co? - to mówi do mnie: "Proszę się nie bać, nie będzie bolało - poród na pewno bolał bardziej" A ja do niej: "A właśnie że nie"

;-)
agusia naprawdę straszna jest ta tragedia - na Twoim miejscu pewnie też bym nie mogła o tym zapomnieć ani na chwilę. Wiem jak to jest - im bliżej nas pewne fakty dotyczą (rodzina, znajomi, sąsiedzi), tym większe są nasze emocje. Nie jest to "jakaś anonimowa" sytuacja, która nam się na pewno nie przydarzy - w takich chwilach człowiek myśli o tym, że i mnie to mogło spotkać :-( Ja tak całą ciążę drżałam z powodu sąsiadki, która straciła dziecko przed samym porodem...
Madziorka dajmy już spokój ;-) Ale DZIĘKUJĘ serdecznie za dobre chęci - pewnie i tak jestem bez szans, bo mam mało znajomych na fb i nk ;-)

I w realu też nie mam tylu znajomych, szczególnie "internetowych" - nie biorę takich rzeczy na poważnie, ale czasem warto po prostu spróbować, żeby się nie zadręczać, że mogłam mieć szansę :-)
Kasiulka ja też życzę Wam cudownego wypoczynku - a Grześ niech się wychlapie za kolegę Rafała ;-)
pinula jak mnie widzisz tutaj, to znaczy, że robota u mnie w domu niczym zając - nie ucieknie

Chociaż dzisiaj zrobiłam jednak pranie (i jak nie zasnę znów przy karmieniu, to może nawet je wyprasuję - włącznie z tym z soboty) i ogarnęłam ogólnie kuchnię, więc tak całkiem bąków nie zbijam

Ale jutro nie ma zmiłuj się - trzeba się ostro wziąć; cioteczka przyjeżdża w niedzielę wieczorem i tylko z kuzynką - kuzyn wraz ze zwierzyńcem zostaje jednak w domu. No to mam troszkę roboty mniej ;-)
Dobra - zmiatam jeszcze na all i na górę. Baczność - prezentuj deskę, żelazko w dłoń! :-)