Hej.
Jestem.
Wszyscy jesteśmy w totalnym szoku, ale wygląda na to, że emkowi postawa wujka dała do myślenia (na plus dla nas - stwierdził, że co jak co, ale takie wyjście w takiej sytuacji, to zdecydowana przesada). Na szczęscie nie był z nim jakoś mocno zżyty, ale jednak co rodzina, to rodzina.
Powód - kłopoty finansowe (ale naprawdę nie było tak tragicznie, żeby targać się na swoje życie). Zostawił list.
A broń miał, bo myśliwy....
Maria kurka pierzasta, nie wiem co Ci pisać, poza tym, żebyście nareszcie wyzdrowieli. Może faktycznie inna konsultacja, bo to nie jest normalne, żeby cała rodzina w takim stanie i to przecież nie od wczoraj, bo Bartek przecież juz długo kaszle, jak dobrze kojarzę. Trzymajcie się ciepło.
Narty.....
Zarzekała sie żabka wody...
Mieliśmy na studiach obóz zimowy, obowiązkowy - no i się pyszczyłam, że na nartach jeździć w życiu nie będę, że połamana być nie mam zamiaru. Bo narty to nie moja bajka, nigdy mnie nie interesowały. W końcu człowiek z nizin jestem...
Ale pojechałam, spróbowałam i... połknęłam bakcyla

Emek podobnie - że on nie umie (no nie słyszałam jeszcze o nikim, kto by się urodził z tą umiejętnością i nagle w dorosłym życiu doznał olśnienia, że zwyczajnie potrafi jeździć na nartach - w dodatku bez próbowania ;-)); pyszczył się po pierwszej próbie gorzej niż ja

Ale jak w końcu udało mi się wytłumaczyć mu mniej więcej o co biega, to też nie miałby (w tzw. "dobrym" dniu) nic przeciwko jakiemuś wypadowi. Ale to na razie poza naszym zasięgiem.....