reklama

pogaduchy marcóweczek 2012

reklama
trochę z wrażenia nie wyrabiam z emocjami i czytaniem :) Tunia tylko właśnie uważajcie na nerwy w tym okresie bo to bez sensu, ja chodziłam trochę jak bomba z odpalonym zapalnikiem :-) a mój przyszły mąż czuł taki luz że jeszcze bardziej mnie to dobijało

u nas ślub w ogóle to było błyskawiczne podjęcie decyzji i rozmowa z rodzicami (lipiec 2009), ustalenia z księdzem sierpień i ślub we wrześniu, robiliśmy wesele na ok 120 osób - najbliższa rodzina...
u nas decyzja była tak szybko podejmowana ze względu na chorobę przyszłego teścia
 
Właśnie ten stres jest najgorszy, bo wiecie jak to jest nie wszyscy maja sie do nas dostosowac tylko my do wszystkich, bo ten nie chce zeby tamten byl a tamten nie chce zeby ten byl i tak wkolko wkoncu sie wkurzylam i powiedzialam ze to nasz slub i chyba my mamy najwiecej do powiedzenia a co:-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry