oj ciężko Was nadrobić, a weszłam na forum parę godzin temu... tyle, że tak się bujam między kuchnią a pokojem
Inamorate zaciskaj te nogi i leż, ja bym pewnie na Twoim miejscu wpadła w panikę i pojechała na izbę przyjęć (chociaż u nas też prawie sami rzeźnicy) ale najważniejsze, że lekarz Cię trochę uspokoił
Kasiurek dobrze, że już w domku, czekamy na wieści
Mój mężu też od początku chciał być przy porodzie, chociaż ja uważałam, że zemdleje po 15 minutach; taka ze mnie żona, że nie wierzyłam w jego możliwości; teraz już bym chyba nie chciała rodzić bez niego, zwłaszcza po tym jak kolega opowiadał jak był przy porodzie i jak położna traktowała jego żonę... mówił... mój powiedział, że nie wyobraża sobie innej sytuacji nić być przy narodzinach własnego dziecka... nie mógł się doczekać szkoły rodzenia, no ale teraz jak najprawdopodobniej będzie cesarka, to pewnie i jemu smutno
ja miałam koszmarną noc, wczoraj cały dzień na nogach i odchorowałam to wieczorem i w nocy, brzuch miałam tak twardy, że aż mnie bolał, zwłaszcza wokół pępka
koleżanka mnie nastraszyła, że mi się robi przepuklina pępkowa
