reklama

pogaduchy marcóweczek 2012

reklama
widzę,że gadałyście o porodzie rodzinnym.
Hmm mój mąż był ze mną przy Jagodzie i teraz mam nadzieję,że też się uda:)
Przy 1wszym porodzie miał opory. Ja powiedziałam,że chciałabym żeby był ze mną, ale jak się nie czuje to ok. A on sam nie wiedział <bardzo źle i "słabo" hehe reaguje na krew) Ale jak już pojechałąm to mnie nie odstępował na krok! Pomagał, w momencie kryzysowym super wspierał, dawał mi się napić, poszedł ze mną pod prysznic i masował kręgosłup takim konikiem co go w szpitalu nam dali jak miałam krzyżowe, widział naszą córcię zaraz po urodzeniu i w ogóle - oboje się baaaardzo cieszymy że był ze mną!
Prawda jest taka,że jak facet nie chce to nie musi widzieć krwi żadnej - mój siedział prawie cały czas przy mojej głowie i tyle. Nie chciał za bardzo zaglądać "tam" nawet jak główkę było już widać i ok, najgorzej wspomina tylko cięcie - mówi że jak zobaczył te nożyczki i słyszał jak lekarz tnie <odgłos jak przy cięciu grubego papieru> to go okropne ciary przeszły, ale poza tym to sam mówi,że sie fajnie nam rodziło:) innym przyszłym ojcom tłumaczy że mają "tam" nie patrzeć, tylko przy głowie żonki siedzieć,trzymać ją za rękę i patrzeć jej w oczy:-D
 
Cześć kobietki:-)
Kasiurek - super żę w domku jesteś pisz co ci lekarz powiedział.
Kasiulka i Ivi - mój też informatyk tylko że analityk.
Planujemy że będzie ze mną przy porodzie weźmie 2 dni urlopu okolicznościowego a potem zależy jak wyjdzie 3 dni normalnego urlopu chyba że będzie trzeba więcej zawiezie akt urodzenia i 2 tygodnie tacierzyńskiego.:-)Tylko że mamy jeszcze firmę wiec będzie tylko wolne od jednej pracy.Ale będzie na miejscu wiec duży plus :-)
Inamorate - leż odpoczywaj do soboty blisko będzie dobrze (ja już2 miechy gnije na leżąco)
A co u Bozenki???
 
Cześć Dziewczyny,

O widzę, że temat porodu.
Mój M zdecydował, że będzie choć bidulek nie widział jeszcze porodu, ale trochę na szkole rodzenia sie dowie, a poza tym przy głowie może być i wspierać żonkę swą, masować i relaksować, a jak trzeba będzie to i krzyknąć.
Co do urlopów, mój to ma tyle zaległego, że tylko pytanie czy w firmie będzie spokój na tyle aby posiedzieć w domku i coś ewewntualnie zdalnie porobić, no cóż zobaczymy.

A ja chyba zwariowałam i gadam do brzucha do niuni, takie pogawędki sobie ucinamy, Wy też tak macie, czy ja świruję?
 
oj ciężko Was nadrobić, a weszłam na forum parę godzin temu... tyle, że tak się bujam między kuchnią a pokojem
Inamorate zaciskaj te nogi i leż, ja bym pewnie na Twoim miejscu wpadła w panikę i pojechała na izbę przyjęć (chociaż u nas też prawie sami rzeźnicy) ale najważniejsze, że lekarz Cię trochę uspokoił

Kasiurek dobrze, że już w domku, czekamy na wieści

Mój mężu też od początku chciał być przy porodzie, chociaż ja uważałam, że zemdleje po 15 minutach; taka ze mnie żona, że nie wierzyłam w jego możliwości; teraz już bym chyba nie chciała rodzić bez niego, zwłaszcza po tym jak kolega opowiadał jak był przy porodzie i jak położna traktowała jego żonę... mówił... mój powiedział, że nie wyobraża sobie innej sytuacji nić być przy narodzinach własnego dziecka... nie mógł się doczekać szkoły rodzenia, no ale teraz jak najprawdopodobniej będzie cesarka, to pewnie i jemu smutno

ja miałam koszmarną noc, wczoraj cały dzień na nogach i odchorowałam to wieczorem i w nocy, brzuch miałam tak twardy, że aż mnie bolał, zwłaszcza wokół pępka
koleżanka mnie nastraszyła, że mi się robi przepuklina pępkowa :cool:
 
reklama
ja juterkiem popiore reszte bo juz nie mam gdzie wieszać i sobie poprasuję. poza tym zabije czas oczekiwania na wizyte u gina bo sie troche denerwuję. dzis szalałam na allegro, mam nadzieję, że nie pożałuję zakupów:eek:

perelandra
ja tez tak mam, że jak się nachodze albo naschylam to mnie boli brzucho przy pepku, ale mam wrażenie, że to mała tez się w brzuszku bardziej wypina w tym miejscu.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry