EVE81
Zadomowiona(y)
Ja również rodziłam z mężem i gdybym znów miała podjąć taką decyzję byłaby taka sama. Nie wyobrażam sobie jak miałabym zostac wtedy sama, kto rozmawiał by ze mną, dodawał sił (na pewnym etapie chcesz poprostu iść stamtąd do domu :-) ), masował plecy, trzymał za ręke itp. Poród rodzinny to nie zagladanie kobiecie w krocze, to obecność osoby bliskiej, wsparcie szacunek. Uważam, ze własnie miejsce męza jest przy żonie a skoro ona na porodówce to on też :-) To tak jakby powiedzieć, że miejsce kobiety jest w kuchni.

Bez Bartka nie poszło by mi tak łatwo. Bardzo mnie wspierał, masował plecy! Był dla mnie ogromnym wsparciam! ! ! Polecam naprawde taki poród!