reklama

Poród rodzinny

My byliśmy cały czas zdecydowani na poród rodzinny. Wiedziałam, że obecność bliskiej mi osoby pomoże mi, może nie fizycznie, ale psychicznie. Nie chciałam być sama w takiej chwili. Misiek widząc mój ból przeprosił mnie, że muszę przez niego cierpieć, a później dziękował za moje poświęcenie, by dać mu tą małą istotkę. Nigdy nie zapomnę jak przecinał pępowinę, to chyba najbardziej wzruszający moment.
 
reklama
decyzja jest bardzo trudna, z jednej strony poród wygląda nieciekawie, nie chcialabym zeby KTOKOLWIEK mnie ogladał w takim stanie, a z drugiej niestety realie polskiech szpitali są takie ze ktoś musi issc z rodzaca zeby pilnowac przestrzegania jej praw, poszanowania godnosci etc, niestety głupio wziąsc kpogoś innego jak mąż, w końcu to jego dziecko...
kierując sie tymi argumentami i tym, ze mąż bardzo chciał być przy porodzie zdecydowalismy sie na rodzinny, w sumie nie zaluje:)
 
Mój M. początkowo zapierał się, że nie chce być przy porodzie bo źle znosi widok krwi i pewnie by zemdlał. Ale tłumaczyłam mu, że będzie mi potrzebny (lepiej się będę czuła i pewnie lepiej mnie w szpitalu potraktują), a poza tym taka okazja jak zobaczenie swego maleństwa zaraz po urodzeniu więcej się nie powtórzy. Z każdym dniem jest coraz bardziej nastawiony na tak i bardzo się z tego cieszę.
 
Hej. Mój M od początku pierwszej ciąży chciał być przy porodzie. Taki był dzielny ze hej Teraz nie wyobrażam sobie żeby go nie było ze mną. A opowiadanie że wygląda się wtedy nieciekawie... To lekka przesada. Miłość to miłość i przetrwa taką chwilę jak poród. Mówienie o aseksualności porodu jest głupie. Myślę że każda z nas miała momenty w zyciu, które spędzała ze swoim mężem i wyglądała nieciekawie np.podczas choroby. Zdecydowanie tak porodom rodzinnym. A co do cierpienia to uważam że NFZ powinien w końcu uśmierzać ból w cywilizowany sposób a nie liczyć na wsparcie mężą. Mam tu na myśli znieczulenie zewnątrzoponowe powszechnie stosowane w unii.
 
Witam:)
Ja jestem już po terminie (miałam go na 19 października), ale coś nie spieszy się do nas nasz pierworodny:)
Mam takie pytanie, do pań które już przeżyły poród rodzinny. Mój mąż od razu jak dowiedział się, że jestem w ciąży był chętny do porodu rodzinnego i nadal zdania nie zmienił, co bardzo mnie cieszy:-) Ciekawa jestem natomiast, jak to wygląda w szpitalach bo różne opinie słyszałam. Czy tatusiowi dadzą na chwilkę maleństwo potrzymać na rękach ,czy nie? Napiszcie jak to u Was wyglądało?
Myślę, że byłaby to wspaniała nagroda dla dzielnego taty i wręcz nie ludzkie było by zabronić mu się przywitać z dzieckiem.
 
Chętnie odpowiem "Viktoria_Seres" na Twoje pytanie,a jednoczesnie podzielę się moim doświadczeniem:-)
Mój mąż był przy moim 1szym i 3cim porodzie(na drugi nie zdążył z delegacji z Warszawy),a do tego mam doświadczenia z dwóch szpitali ,mało tego,z dwóch konców Polski:tak: Wałrzych i Rzeszów:tak:
Więc w W-chu mieliśmy świetne warunki,całkowicie odzielny pokoik i przyjemny,jedną połozną do swojej dyspozycji.Ponieważ pierwszy etap-rozwieranie się szyjki macicy trwał dłuuugo-prawie całą noc,to mąż przydał się bardzo,poprostu towarzyszył i było mi raźniej,potem oczywiście dostał dzidziusia na ręce,położna cyknęła mu kilka zdjęć z synkiem,a wczesniej nawet przeciął pępowinę.Tak samo było w Rzeszowie,tam tez mógł przeciąć pepowinę i mógł ponosić córeczkę na rękach:-D
Ogólnie jestem za porodami rodzinnymi,dlatego,że po prostu łatwiej jest,gdy bliska osoba(niekoniecznie mąż),jest przy nas,w tym trudnym,ale jakże pięknym momencie,wogóle inaczej nas traktują-tak myślę,bardziej się starają w wielu przypadkach.Drugie dziecko rodziłam sama,ale w towarzystwie koleżanki-położnej-więc tez było dobrze,ale z opowieści wiem,że tak całkiem samej to nie jest tak dobrze-choć zalezy też na jaką położną się trafi.:tak:
Pozdrawiam:-)
 
Dziękuję anne za odpowiedź:-) Dodałaś mi otuchy:-)

Położną na szczęście mamy już wybraną i wszystko jest ustalone, tak, że mam nadzieję, że wszystko pójdzie ok:tak:
Wiem, że wielu sytuacji nie da się przewidzieć, ale trzeba być dobrej myśli;-)
 
i jeszcze dodam,że te porody były bezpłatne,wprawdzie w W-chu wtedy wykupilismy cegiełkę na rzecz szpitala,ale Rzeszow calkowicie bezpłatnie,połoznej nie wybieralismy wcześniej-ale była wspaniała.Co do lekarzy,to nieistotne prawie,bo to połozna czuwa przy kobiecie cały czas,obserwuje,pomaga ,wyjaśnia wątpliwości i na końcu pomaga urodzić i od niej wiele zalezy.
 
No to miałaś wielkie szczęście:-)
Ja rodzę w Gdańsku. Co prawda nie w jakiejś prywatnej klinice, tylko w zwykłym szpitalu, ale tu się tak już utarło, że lepiej położnej zapłacić to przynajmniej wiadomo, że samej kobiety nie zostawi. Tak to różnie bywa...
Moja położna bierze 500 zł. Z tego co się orientuję to jest w sumie nie dużo. W Warszawie podobno biorą nawet po 1500:szok: Na takie coś to stać mnie by nie było. Prawdę mówiąc 500 zł to też już dla mnie dużo, w obliczy wszystkich innych wydatków.
No i oprócz samego porodu pomaga przed i po porodzie. Przed służy radą, oprowadza po porodówce i ogólnie można dzwonić o każdej porze dnia i nocy, a po porodzie także jest do dyspozycji. Pokazuję jak się dzieckiem zająć i przede wszystkim jest cierpliwa...bo na temat cierpliwości personelu szpitala to też różne opinie słyszałam.:-(
Smutne jest to, że w zasadzie taka opieka powinna się należeć każdej rodzącej...w końcu po coś odprowadzamy składki na Służbę Zdrowia...ale jak jest każdy wie... Za mało położnych w stosunku do rodzących...a bała bym się zostać bez opieki podczas pierwszego porodu.:-(:-(
Miałam nawet okres jakiegoś buntu i złości na to, że tak jest...ale mąż mnie szybko doprowadził do pionu i miał rację. Sama jedna świata nie naprawię.

Tak przynajmniej mam komfort, że położna cały czas jest obecna:-)
 
Ostatnia edycja:
reklama
pierwszy porodzik sama byłam....:-(drugi juz z mezem....teraz tez zabieram ze soba partnera....mam juz porównanie i napewno niechciałabym sama rodzic ale rozumiem tez te kobietki ,ktore chca same rodzic.Poloznej nie bede miala przy sobie opłaconej bo mnie poprostu na to niestac ,ale wystarczy mi w zupełnosci kochajacy partner:-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry