Ja jak rodzilam tomoj M oczywiscie byl przy porozie, ale potem lezalam na sali z taka babka, ktora normalnie tak mnie rozbawila... Rodzila oczywiscie sama, nie pozwolila, zeby jej partner przy tym byl, i po samym porodzie tez nie zgadzala sie, zeby do niej przyszedl. Myslalam, ze umre ze smiechu, jak zobaczylam taki oto obrazek: Ja tam ledwo zyje po porodzie, snieta jestem i polprzytomna, a do niej przychodzi jakas kobieta. Zaczyna jej robic paznokcie, wlosy, makijaz, koszula nocna oczywiscie nie taka jak moja – worek, byle bylo wygodnie, tylko jakas taka jedwabna czy cos. Kobitka wpuscila meza dopiero, jak juz byla zrobiona na bostwo! No po prostu zenada!