Dziewczyny uwierzcie, że naprawdę wiele się zmieniło na porodówce i na położnictwie jeżeli chodzi o personel... nie stresujcie się dodatkowo!! Zmienił się ordynator i z ludzi poschodziło ciśnienie...
No może tylko jedna piguła na położnictwie już, wysoka krótko ścięta, jak ssmanka...
Larvunia, dziewczyny wiedzą ale Ty nie. Ja rodziłam pięć tygodni temu i naprawdę mogę polecić poród w Gorzowie (pierwsze dziecko też rodziłam w Gorzowie, też mam traumatyczne wspomnienia, ale nie aż takie jak Ty, na mnie nikt nigdy nie krzyczał i nie dogryzał)
Opowiem wam coś o czym nie pisałam, na sali leżałam z dziewczyną, no cóż tu dużo mówić, trochę opóźnioną, no dziwną taką. Urodziła pięknego zdrowego synka, ale nie za bardzo wiedziała jak się nim zająć no i cała masa problemów, wszystko oparło się o opiekę społeczną, a... dużo by opowiadać, starałam się jak mogłam jej pomóc, choć sama miałam urwanie pępka z Alą, ale pielęgniarki były naprawdę cierpliwe i te od noworodków i te od nas pomagały, tłumaczyły i nie widziałam żadnej złości, żadnego zniecierpliwienia, szok! Nawet zawitał do nas ordynator z zapytaniem jak się czujemy i jak sobie radzimy o mało nie spadłam z łóżka, bo pierwszy raz spotkałam się z taką sytuacją!! Także naprawdę spokojnie, o personel się nie martwcie, będzie wam pomagał!!
Co do ułożenia pośladkowego, czy bocznego... moja kuzynka mieszka w Wawie, młody był ułożony bocznie i lekarz powiedział, że jeżeli się nie obróci to będzie cesarka (a to drugie dziecko), ale na kolejnej wizycie był już odwrócony główką i urodził się SN.
Gaja w Gorzowie ponoć nikt nie "odwraca" dziecka w łonie matki, nie stosuje się już chyba takich technik...
Aga a ja nadal prasuję... Ala mi nie daje prawie nic zrobić, a do tego Łukasz w domu z gorączką... :-(
