Za taką kosmiczną cenę można by oczekiwać super obsługi, tymczasem np. dr Birkholzowi czasem mylą się szpitale i zachowuje się tak jakby był w państwowym.
Starsze położne są może i kompetentne i doświadczone ale traktują pacjentki tak obojętnie i bezosobowo.
Młodsze położne z reguły starają się być miłe ale zdarzają się wyjątki - uważajcie zwłaszcza na rudą, krótko obciętą z pieprzykiem, która wydziera się na pacjentki, robi wielką łaskę, obiecuje coś zrobić a potem kłamie w żywe oczy i udaje idiotkę, że nic o tym nie wie.
Poza tym mąż twierdzi, że po cięciu krocza zszyli mnie krzywo jak żołnierza na polu bitwy i mimo że rodziliśmy razem i od razu po porodzie podaliśmy jak się dziecko będzie nazywać to nie chcieli wpisać w książeczke zdrowia naszemu synkowi nazwiska męża tylko wymyślali jakieś bzdury, nawet jak w końcu przynieśliśmy akt urodzenia to w/w położna, chyba z jakiegoś Pcimia Dolnego przyjechała, zaczęła się wydzierać, że niemożliwe jest żeby dziecko w tym szpitalu miało nazwisko ojca.
Mąż tak się tym zdenerwował, że umówił się już z prawnikiem.
Ogólnie bardzo nieprzyjemnie się nam skończył pobyt w szpitalu Swissmedu bo nie dość, że przy zdejmowaniu szwów o jednym zapomnieli to naszemu synkowi nie wyszły badania słuchu i bardzo się tym martwimy.