w skrócie mój poród przebiegał tak.Skurcze miałam od 19 tak co 10 minut położyłam sie spac ale sie nie dalo ale mogłam spokojnie leżeć po 12 juz zaczęłam uprawiać krążenie po domu i jak skurcze były co 3 min poszłam się kapać i jak nie przeszły pojechaliśmy przed 5 na ip. Przyjęli mnie ale trwało to godzinę rozwarcie bylo na 3 cm podłamałam sie ale nic stwierdzili ze akurat 4 godz na antybiotyk a ja ze co chce urodzić wczesniej

potem ktg kolejna godzine a za godzine bylo tylko 4 cm glowa nie chciala schodzic i grozila mi cc. Potem jakoś poszlo kolejne ktg ale cały poród prawie musiałam leżeć żeby zeszła głowa później już rozwarcie 7 cm na końcu przebili mi przecherz nic ni bolało o dostałam partych. Jak cały poród byłam cicho tak wtedy zaczęłam się drzeć jak opętana nie mogłam przeć bo musiałam czekać na głowę w miedzy czasie przychodzą po mnie na cc ale udaje się naturalnie parte były najgorsze zaciskałam nogi i nie umiałam małego wyprzec ale udało się i wyskoczył ale musiałam być nacięta bo szedł z raczka

udało się bez znieczulenia

Urodziłam tak jak mówiłam o 12:25 a w szpitalu byłam o 5. Co do minusów to dużo było porodów więc położna i lekarz wpadali na chwilkę, ktg miało być 20 min a się przeciągało bo ktoś znikał, ale był nawał porodów wiec rozumiem

Najbardziej mi było głupio bo kazali mi leżeć to ok ale chciało mi się strasznie sikać i mówię położnej, a lekarz mówi ok na basen myślę kij niech będzie, ale zniknęli i zaczęły się parte i się posikałam normalnie. Mimo to i mega nieprzyjemnej pani na izbie przyjęć to wszystko było super. Opieka po porodzie miodzio, mały nie chciał jeść bo mam płaskie brodawki i naprawdę cały oddział się namęczył żeby załapał i po dwóch dniach się udało i karmię piersią, ja już miałam dość, że mnie mordują, a teraz się cieszę bo mały je z piersi wprawdzie z kapturka, ale je

Co by tu jeszcze napisać tak jak inne mówią myślałam, że to będzie inaczej bolało bardziej brzuch a mnie bolało w krzyżu i poród da się przeżyć, ja też trzęsłam portkami i byłam nastawiona na zzo a podczas porodu bolało jak nie wiem, ale jakoś mi nie przyszło żeby zzo wziąć, nie ma się czego brać

Nacięcie czułam ale nie bolało, natomiast szycie to już takie miłe nie było, ale mały był już na świecie to miałam to w nosie

Nie mam żadnej traumy, poród wspominam miło, no może poza partymi, ale ogólnie spoko nie taki diabeł straszny.