a jeszcze pytanie o tą prowokacje porodu. Stanęło na tym, ze w środę rano mam się pojawić w szpitalu już na oddziale, ale jeden lekarz mi mówił, że on ma wtedy dyzur, wiec sie mną zajmie i podepnie pod kroplówkę. Po czym inna lekarka w poradni mi mówi, ze to jest cała procedura, ze przyjmą mnie na oddział na obserwację a ordynator zadecyduje. Trochę to dziwne, będę 12 dni to terminie na co ona chce czekać. JAk to było u Was, po jakim czasie od przyjęcia miałyście wywoływanie?