ja sie zaliczam do grona osób które miały cc, w pewnym sensie byla ona na zyczenia,bo oczywiscie jak kazdy masakrycznie bałam sie porodu,a po drugie mam niezdiagnozowany problem ze stawami biodrowymi....nie moge założyc nogi na noge i przeskakuje mi kosc w stawie biodrowym przy odwiedzeniu...niby mi to na co dzien nie przeszkadza ale po zajsciu w ciaze wpadłam w panike ze moze to miec wpyw na porod,oczywiscie na rtg juz było za pozno,a bez tego dysplazji nie mozna potwierdzic,jeden ortopeda stwierdził "na oko" ze to nie przeszkadza i moge rodzic SN(co najwyzej jak dzieckok bedzie duze to moga mi sie rozejsc kosci łonowe...) a drugi dał mi skierowanie na cc, lepiej dmuchac na zimne...i powiem wam szłam na ten poród lekka na duszy....synek zdrowy śliczny i ja szczesliwa....oczywiscie pierwsze 2 doby po porodzie były strasznie bolesne,ale potem juz z góry,synka pierwszy mial na rekach tata,a ja go dostałam kilka godzin po cc i zaraz go przystawiłam i pokarm byl i wszystko ok, wiec prosze nie oceniajcie nikogo,kazdy ma prawo do swojego wyboru, kieruje sie swoimi racjami i tym co wydaje mu sie najlepsze...