• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Poród

Czy któraś wie ile trwa poród od momentu odejścia wód? jest to bardzo indywidualne? Tzn. jesli zacznie się właśnie odejściem wód a nie skurczami, to ile czasu może upłynąć do "wyjścia" dziecka na drugą stronę? Jakiś minimalny przedział czasowy? Słyszałam, że u pierworódek ten czas wynosi od 3h wzwyż.. ale ile w tym prawdy to nie wiem..

Pytam, bo zastanawiam się co zrobić kiedy już po ściągnięciu krążka np. wstanę z łóżka i odejdą mi wody..
dzwonić po mojego żeby przyjechał z pracy (25 min.) i jechać do szpitala (20 min.)
czy wezwać karetkę (2 min - bo prawie pod domem) i jechać do szpitala?

Albo na uczelni 50 km od domu:szok: i co wtedy? :-p
 
Ostatnia edycja:
reklama
myślę że to bardzo indywidualna sprawa

u mnie wody odeszły o 15tej a Julkę zobaczyłam o 9:05 rano. Był to mój pierwszy poród naturalny. Przyjaciółce minęło 1,5 godziny.
 
Też się tego boje... Ja mam ok 16 km do szpitala ale Nowohucka - główna dojazdowa jest w remoncie i to poważnym, robią wiadukt, tory i generalnie to stoi od 5.30 rano do późnych godziny wieczornych, objazdy też nie są lepsze... A żeby było śmiesznie to mój pracuje 20 km od domu, za szpitalem i jakby miał jechać po mnie i później do szpitala to na bank urodziłabym w korku. Coś będziemy musieli wymyślić. Na uczelnie to będę jeździć z torbą do szpitala i moim R., już zdecydował że te 10 godzin będzie czekał w aucie :) i wtedy mogę rodzić, gorzej będzie właśnie np. o 15-16 w tygodniu... Kraków zawsze od października robi się koszmarny do jazdy.

A jak jest z karetkami?? Ja słyszałam że nie przyjeżdżają do porodu, chyba że jest zagrożenie życia- czyli silne krwawienia itp. A jak się zadzwoni że odeszły wody to każą "wsiąść w taksówkę i udać się do najbliższego szpitala"...
 
Czy któraś wie ile trwa poród od momentu odejścia wód? jest to bardzo indywidualne? Tzn. jesli zacznie się właśnie odejściem wód a nie skurczami, to ile czasu może upłynąć do "wyjścia" dziecka na drugą stronę? Jakiś minimalny przedział czasowy? Słyszałam, że u pierworódek ten czas wynosi od 3h wzwyż.. ale ile w tym prawdy to nie wiem..

Pytam, bo zastanawiam się co zrobić kiedy już po ściągnięciu krążka np. wstanę z łóżka i odejdą mi wody..
dzwonić po mojego żeby przyjechał z pracy (25 min.) i jechać do szpitala (20 min.)
czy wezwać karetkę (2 min - bo prawie pod domem) i jechać do szpitala?

Albo na uczelni 50 km od domu:szok: i co wtedy? :-p


Ixi nam położna na SR mówiła, że jak odejdą wody, a nie ma w ogóle skurczy, to można sobie "posiedzieć" w domku. Wziąć prysznic, sprawdzić torbę. Zresztą jak czytam opowieści z porodówek z innych miesięcy, to standard że dziewczyny mają czas nawet ze skurczami się wykąpać, ogolić i nawet kolacje zjeść.
Potem położna mówiła, że od momentu pojawienia się skurczy poród trwa od 8 godzin w górę. I również radziła wysiedzieć w domku jak najdłużej, bo mówiła ze czas w szpitalu z bólami bardzo się dłuży, a w domku wiadomo biegnie trochę szybciej. W szpitalu ciągle patrzymy na zegarek, a w domku wiadomo sprawdzamy czy wszystko przygotowane i tak dalej....


Rtyska.....ty się boisz że nie dojedziesz...ja do mojego szpitala z domu mam dokładnie 52 km, więc modle się żeby mi wody odeszły w nocy, mąż chce kupić kogut na auto jak by co....
 
Ja ze SR wiem,że jak nie ma skurczy a tylko wody odejdą to nie ma pośpiechu. No chyba,że wody są zielone z zabarwione krwią. Zazwyczaj się daje kobiecie kilka-kilkanaście godzin zanim zaczną wywoływać poród. Nie wiem jak w Polsce,ale tutaj w UK jest to nawet do 48h.
 
:-) Amerie haha dobre z tym kogutem :-)

Czasami lepiej jedzie się poza Krakowem niż przebić przez centrum w godzinach szczytu... to jest góra 10 minut drogi a jechaliśmy ostatnio ok 4 godziny.

A gdzie rodzisz? W Krakowie?
 
Ixi nam położna na SR mówiła, że jak odejdą wody, a nie ma w ogóle skurczy, to można sobie "posiedzieć" w domku. Wziąć prysznic, sprawdzić torbę. Zresztą jak czytam opowieści z porodówek z innych miesięcy, to standard że dziewczyny mają czas nawet ze skurczami się wykąpać, ogolić i nawet kolacje zjeść.
Potem położna mówiła, że od momentu pojawienia się skurczy poród trwa od 8 godzin w górę. I również radziła wysiedzieć w domku jak najdłużej, bo mówiła ze czas w szpitalu z bólami bardzo się dłuży, a w domku wiadomo biegnie trochę szybciej. W szpitalu ciągle patrzymy na zegarek, a w domku wiadomo sprawdzamy czy wszystko przygotowane i tak dalej....

To co mówiła położna brzmi logicznie, żeby po odejściu wód "posiedziec" w domu tylko nie wiem jak Wy ale ja będę rodzila pierwszy raz więc jak tylko wody odejdą człowiek wpadnie w taka panikę że może i zdąży się umyć itp ale potem jak najprędzej pojedzie do szpitala.
Ja np wole patrzeć co chwile na zegarek w szpitalu niż siedzieć w domu w nerwach, a i tak nie wiadomo kiedy się urodzi.
U mnie w rodzinie jedna pojechała do szpitala zaraz po tym jak jej wyszedł czop śluzowy a ona biedna spanikowana myslała że to wody.
Druga natomiast urodziła od odejścia wód w ciągu pół godziny.
 
Nam też na SR mówili żeby jak najdłużej posiedzieć w domku, bo zawsze to milej. A w szpitalu z samego tam pobytu, skurcze lubią czasem ustać. A jeśli wody odejdą to już której w domku , ale też zostać, a nie jechać do szpitala od razu.

Amerie
- Ty w domku już? czy na Kopernika? Jak cukier?
 
reklama
Z tego co ja czytałam na opisach porodów to jednak sporo kobiet nie panikuje jak się poród zacznie i doskonale kontroluje sytuację :-)
u mnie zalecają zacząć się zbierać do szpitala jakieś 3h po odejściu wód, chyba że wcześniej skurcze będą co 3-5 minut. aaa i po odejściu wód nie powinno sie jednak kąpać tylko wziąć prysznic ...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry