misia26
szczęśliwa mama :)
Ja dostałam jedną dawkę znieczulania i do końca porodu trzymało. Skórcze miałam tak silne, że myślałam, że się wścieknę. Nic nie bolało ale jak nadchodził skórcz to było takie dziwne uczucie jakby ktoś mną sterował, nie panowałam nad tym zupełnie. Zresztą dzięki znieczuleniu nie miałam cesarki bo Zuza się zaklinowała i nigdy bym jej sama nie urodziła w bólach. Musiałam dość długo przeć w różnych pozycjach aby się dobrze ustawiła i udało się urodzić sn 
. Bóle nie były aż takie mocne. Poprosiłam ze strachu co może być dalej. Nie potrzebnie zresztą. Dało się przeżyć. Nie wspominam porodu jako traumę jakąś czy coś. Pamiętam jak się dziewczyny z sali ze mnie śmiały, jak powiedziałam, że jeśli tak ma wyglądać poród to ja z chęcią mogę powtórzyć tą zabawę!

ja si emusz emojego gina zapytac jak bede juz po szwie... bbrrr bo na dyrekcyjnej bede rodzila napewno ...
bo tyle tylko pracuje anastezjolog.