reklama

Poród

u nóg maluję i jest ok. Zresztą z butami i skarpetkami jest teraz lepiej niz było z 2 miesiące temu, bo wtedy mnie atakowała rwa i gorzej mi się było pozginać. Brzuszek nie przeszkadza, bo nogę biorę w górę jak siedzę, stopa obok posśadka i już.
 
reklama
Wiolcia u nóg mogą być. Czytałam na temat paznokci akrylowych,że do porodu trzeba zdjąć jeden ,żeby takie coś na palec założyć i też temu ,zeby zobaczyć jak Bodzinka napisała czy paznokcie nie sinieją. U mnie paznokcie u stóp obowiązkowo muszą być polakierowane, wiec się nie będę czaić.
 
Ja sobie nie wyobrażam podchodzić do noworodka z akrylami czy żelami, dlatego we wtorek zrobiłam ostatni raz pazurki. Następny raz jak się oswoję z opieką na maleństwem i znajdę 2 godzinki na wizytę u mojej Kasi :)
 
reklama
Ja z kolei strasznie nie lubię pomalowanych paznokci u nóg ;) Mam po Mamie dość kształtne paznokcie, szczególnie u rąk - długie, wąskie i zaokrąglone, ale pomalowanych nie znoszę (chyba że u rąk bezbarwnym albo beżowym lakierem) ;) Zresztą przy szkłach kontaktowych muszę i tak dbać o to, żeby były dość krótkie, bo sobie po oku jeżdżę dłuższymi. A przy dziecku to już w ogóle będę obcinać częściej.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry