Cześć Dziewczyny!
Ja z mężem staramy się o dziecko ponad 2 lata. Po roku okazało się że mam hiperprolaktynemie, dostałam Dostinex na unormowanie prolaktyny i ciągle go biorę na utrzymanie. Męża wyniki świetne, mój progesteron również super a ja chodziłam co msc na monitoring. Pani Doktor widziała jeden pęcherzyk i za każdym razem słyszałam od niej "proszę się starać". W maju zmieniłam lekarza i dowiedziałam się, że doszło do zapłodnienia w styczniu i poronienia z miesiączką. Na prawym jajniku pęcherzyk, który co msc widziała Pani doktor, był torbielą. Masa badań, które zleciła nowa Pani Doktor pokazały, że mam trombofilie (nieprawidłowe geny MTHFR) oraz poczatki insulinoopornosci i brak owulacji. Duży progesteron a zamiast pęcherzyków torbiel (podejrzenie luteomy). Badania CA125 wykluczyły ja, odetchnęłam.
Torbiel się wchłonęła po 20 tabl. Lutenylu.
Od razu zlecono mi acard, glucophage i metylowa formę kwasu foliowego. Stymulacja clostilbegytem, w 11 dc dwa pęcherzyki w lewym i jeden w prawym jajniku, wszystkie koło 20 mm, tego samego dnia dwa zastrzyki ovitrelle. Zwiększono mi dawkę acardu i dodatkowo zlecono encorton. Kolejny monitoring w 14 dc i trzy ciałka zolte i kolejny lek (neoparin-zastrzyki).
W głębi serca wierzę, że w końcu się uda. Tak bardzo bym chciała.
Moja rada dla wszystkich! Nie trzymajcie się kluczowo jednego lekarza, szukajcie specjalistów. Ja zbyt długo zwlekałam.