My juz mamy problem smoka z glowy! !!
Obylo sie praktycznie bezbolesnie! Poltora tyg temu podjelam decyzje, ze pora z tym skonczyc, ze nigdy nie bedzie na to odpowiedniego czasu, i beda zawsze wymowki-a to zabkowanie, a to my przemeczeni. poltora tyg temu w piatek jechalismy do moich rodzicow na weekend. Caly dzien Macius nie widzial juz smoka(dostawal go najczesciej do spania w dzien i na noc), wieczorem przed wyjazdem gdy mial pic kaszke i zawolal: mok, mok(bo mial rytual-smok, kaszka i do lozka) ja powiedzialam-zaraz poszukam. On sie niecierpliwil, ale zaczal pic kaszke i zapomnial o smoku. Potem wieczorkiem pojechalismy do rodzicow. W sobote w dzien jak bylismy odwiedzic kolezanke a maly chcial spac, to sie denerwowal w aucie i wolal:mniam, mniam. Myslalam, ze jest glodny ale chodzilo mu o smoka. Troszke poplakal(ale tak naprawde troszke-raczej marudzil niz plakal) i zasnal. Wieczorem przed spaniem, po kaszce zawolal:mok, mok. A ja na to:kotek zabral. On :kotek? zabral? Ale zaczelam opowiadac mu bajke i zapomnial. Potem jeszcze do srody czasem w dzien, ale najczesciej wieczorami wolal mniam, mniam(do tego stopnia, ze raz gdy ja bylam w pracy to moj maz dal mu 2 butelki(po 250ml) kaszy i uszykowal juz 3cia(ale na szczescie ja wrocilam)bo nie wiedzial co robic)i juz po wszystkim. Raz zawolal:mok, a ja na to nie ma, i koniec, nie bylo pytan! Smok dawno schowany, nie ma problemu, Maciejek go nie szuka, nie wola. Ufff. Myslam, ze bedzie to bardziej bolsne rozstanie. Jedyne co sie obecnie zmienilo, to fakt, ze gdy Macius zasypia(w naszym lozku niestety, potem my go przenosimy) to bardziej sie w nas wtula. Az chce abysmy my cala glowe na jego policzku kladli. Ale i na to przyjdzie czas na odzwyczajanie...Ale chyba dopiero jak bedzie mial swoj pokoik.