Zgadzam się w 100%!
Ja nie pracuje, właśnie dlatego, że chciałam mieć zabezpieczenie gdyby coś było nie tak w przedszkolu, gdyby chorował itd. Z tego względu nie zdecydowałam się na powrót, bo nie mamy żadnej pomocy, więc w nagłych sytuacjach nikt by go nie odebrał z przedszkola.
Od pierwszego tygodnia rozmawiamy z mężem na temat tego żeby póki co zrezygnować z przedszkola. Ewentualnie szukać innego.
Natomiast presja mojego otoczenia jest tak duża, że zaczęłam wątpić w to, czy to my mamy rację.
Ciągle słyszę że to nasza wina bo mały jest rozpaskudzony, bo za dużo uwagi mu poświęcany albo że błędem było to, że nie dałam go do żłobka i teraz ma problemy.
Wszystkie znane mi dzieci chodziły od 1 roku życia do żłobka, więc przedszkole to dla nich bułka z masłem. Każdy znajomy rodzic mówi mi, że wymyślam, przesadzam albo że powinnam czekać i młody jakoś się przyzwyczai.
Też mam do siebie żal, że nie ufam jemu w 100%. Potrzebowałam takiego kopniaka od obcych osób.