
Kontrola oczek,bardzo męcząca

,aż się płakac chciało jak mały cierpiał

, ale przynajmniej ok

p.okulistka stwierdziła,że jest wporządku,pozostały blizny dookoła siatkówki ale podobno mają nie przeszkadzać,tylko ciągle widzi /tzn.doktorka/ minusy ,czyli pewnie okularki,ale nie jest to jeszcze stuprocentowe.
Szkoda,ale to i tak bardzo mała cena na to co mogło być.
Jesteśmy bardzo wdzięczni Bogu i losowi ,że tak z tego wyszliśmy obronną ręką

Tyle dookoła,po tych szpitalach i klinikach widzi sie cierpiących dzieci

, a każdy rodzic zadaje sobie pytanie:dlaczego akurat my

?. Dlatego zdając sobie z tego sprawę baardzo się cieszymy z tego co mamy

.
Nastepna kontrola za pół roku /uff/ , a we wtorek kontrola u naszej neonatolog,neurologa i szczepienie.
