U nas też juz po imprezie... ufff...
Odbyła się 13go, było 10 osób razem z Kubusiem, robiłam sama w domku wszystko i gdyby nie mój mąz to bym sobie nie poradziła...
Na 13tą był obiad, Kuba w tym czasie spał, potem jak się obudził to odpaliliśmy tort (był beznadziejny, zamawiał go teść i jak go zobaczył to nie chciał go z cukierni odebrać, ale stwierdził, ze w ciągu jednego dnia nikt mu torta nie zrobi... miał byc w kształcie samochodu ciężarowego hm? a wyszedł... same zobaczycie na fotkach... bleee... wstyd...), szampana, ciasto, owoce...
Potem były zabawy nowymi zabawkami, później spacer, a po powrocie kolacja trochę "zakrapiana" (co prawda jesteśmy przeciwnikami alkoholu, ale stwierdziliśmy, że mąż nie opił urodzin synka rok temu to teraz sobie odbił... było bardzo kulturalnie)...
Impresak skończyła się koło 1ej w nocy, sąsiadów nie obudziliśmy;-), wszyscy u nas spali a rano zjedliśmy śniadanko, wypiliśmy kawkę i dopiero na drugi dzień Kuba wybierał przedmioty (bo ja w tym całym haosie dnia wcześniejszego zapomniałam)... wybrał...RÓŻANIEC...he he... ale myślę że dlatego, że to sznureczek, bo on w prost uwielbia sznureczki... potem były pieniązki... na książkę nawet nie spojrzał...ale to po tatusiu:-)
Było trochę balonów, bo Kuba je ubustwia i nawet jak mu pękały to się nie bał, czego ja się znowu obawiałam...
Dostał trochę kasy, rowerek, samochód duży i mały, laptop edukacyjny, piłkę, kaczuszkę, naczynka...Zdjęcia wkleję na fotkach jak znajdę chwilkę, teraz tylko jedno: