joanko- to super sobie poradziłaś, gratuluję

a co naszego karmienia- pisałam już na jakimś innym wątku, ale nie pamiętam gdzie , jakie to mam ostatnio problemy, bo zuzia dostaje po prostu szału przy cycku, jeżeli joanko możesz sobie wyobrazić dotychczasowy najgorszy i nagłośniejszy i najbatrdziej przerażający płacz swojego dziecka, aż do czerwoności i braku powietrza- to moja dziewczynka właśnie takiej furii dostawała przez jakoś ostatnie dwa tygodnie przy cycku. Początkowo myślałam, że to może ten bunt kilkodniowy, o którym wsponuinały dziewczyny u Natki, potem sądziłam, że skoro przystawiam ją do cycka, a ona odwraca głowę, to może dlatego, że jest czym zaintersowana.... ale:
- za każdym razem jak ją przystawiałam była głodna, więc dziecko które jest głodne siłą rzeczy zacznie ssać cyca, ale zuzia kompletnie miała go gdzieś, a wręcz gardziła nim, darła się w niebogłosy, ja nie wiedziałam na początku co się dzieje, tzn, zupełnie nie wiązałam tego z tym, że odrzuca cyca, więc ją tak do ok. 30 min. męczyłam, w końcu dostała butelkę i z największym spokojem, bez łez w kilka minut jak gdyby nigdy nic wciągnęła zawartość.
Koniecznie muszę wspomnieć, że moja zuzia nie znosi jak się układa kołyskowo i tak jakby miała być karmiona cyckiem, nawet jak karmię ją butlą musi być ułożona troszkę boczkiem, ale nie swoją buźką do mojego ciała, a pleckami do mojego ciała.
Karmienie piersią było dla mnie cięzkim i stresującym doświadczeniem ale tylko na początku, było mi ciężko, bo od początku miałam porblemy, ale po dwóch tygodniach stało się dla mnie najwspanialszym poznawaniem mojego dziecka. Chwile, które poświecałam mojej żabce, kiedy się do mnie przytulała i uspokajała, zasypiała będą dla mnie do końca życia satysfakcjonujące i niezwykłe, bo pełne miłości, oddania, przywiązania. Czułam się wówczas wyróżniona dla mojego dziecka, ja mama, wyjątkowa, bo nie tylko nosiłam dziecko pod sercem, ale teraz przy sercu ....
niestety po prostu moje dziecko obudziło się pewnego dnia i nie bacząc na moje uczucia zadecydowało, że nie chce nawet tych moich malutkich porcji mleczka. Nasze pierwsz rozstanie bardzo mnie zasmuciło, poczułam się odrzucona i bezradna i jedyne, co mi pozostaje to cieszyć się tym faktem, że karmiłam chociaż 2 miesiące i mogę tylko zachować te chwile, które spędziłam razem z moją corką, serce przy sercu.