Ja ten kasztanowy brąz miałam z syoss, i fajnie wyszedł- nawet miał mnie małż sfotografować wczoraj, ale wróciłam tak zmarznięta i wściekła, że do niczego nie miałam głowy, liczę na to, że dziś już wrócę do domu normalnie.
Wróciłam do regularnego nacierania się mazidłami- bo jak kiedyś regularnie, tak ostatnio ze dwa miesiące nic. No i już mi źle ze sobą, bo nie dość, że przytyłam, to jeszcze cellulit... No i stwierdziłam, że czas się za siebie wziąć, na dobry początek staram się normalniej odżywiać, ufarbowałam włosy, dziś idę na strzyżenie, smaruję się mazidłami, i powoli jakoś mi trochę lepiej :-)