Rzeczywiście duchota jest niemiłosierna.
W wiadomościach podali, że w Polsce zaczyna pojawiać się problem braku wody (jest to już efekt paroletnich suszy) i ziemia zaczyna zmieniać się w step. Podali, że na jednego Polaka przypada o 3x mniej wody niż na np. Francuza. Trochę to nie jest optymistyczne ale cóż ludzie sami nie szanują wody. Wczoraj np. jak byłam na rowerku z koleżanką to mijałyśmy hydrant, z którego lała się woda.
Baska nie martw się tymi "wyciekami" to normalne. Ja w poprzedniej ciąży i teraz też to mam (u mnie też z lewej piersi - jak karmiłam Krzysia to w lewej miałam więcej pokarmu).
Siedzę w domku, bo tu chociaż trochę chłodniej (rolety pozasłaniane i okna pouchylane i jest taki lekki przecią w domku - dobrze, że ten wiaterek na dworze jest).
Martwię się troszkę, bo dziś na wieczór zapowiadają burze a ja się ich strasznie boję tym bardziej, że jestem sama z Krzysiem ale może do nas one nie przyjdą - mogą przyjść jutro jak już będzie Daniel, na to im pozwalam.