reklama

Samopoczucie przyszłej mamy ;)

reklama
Hej Mamuski. ;)

Ja wczoraj wieczorkiem zasnac nie moglam. :( Bylam straszliwie zmeczona... A na dodatek bylo tak goraco,ze myslalam,iz sie udusze... I co chwile straz pozarna i karetki jezdzily,gdzies tu kolo mnie. Zreszta od rana znowu.
undecided.gif
Przebudzilam sie o 4 i spojrzalam na termometr,a tam... 23 stopnie! :o Czy to normalne? Chyba nie,bo taka temperatura powinna byc w dzien,a nie w nocy - tak sobie pomyslalam... A tu prosze... Wstaje przed 8,wiatr bosko wieje,a na termometrze 22 stopnie. :D Bozeee,co ja bym dala za to,zeby taka temperatura sie utrzymala! ::) No max 25 stopni. :P
W ogole dzwonila moja chrzestna,czy popilnuje jej corki. Odmowilam,wykrecajac sie zmeczeniem przeprowadzkowym. :P Kurde,bo jak na basen do siebie,to tyle lat nie zaprosila,ale jak ona cos potrzebuje,to juz trzeba byc gotowym! Ojjj,co to to nie! Nie ze mna te numery! :P
Milego dzionka Laski! :P ;) Modlmy sie aby byl chlodny,hehe. :D
 
Dzień dobry po (cudnym ) wekendzie :)
Co prawda upał jak cholera był ale zamiast basenu jeziorko zaliczyliśmy ;D w sobotę, a w niedzielę grillowanko u rodziców na działce ;D i w dodatku całą sobotę Mężuś był w domku, sprzątał, prał (!) i nawet gotował :D chcę tylko takie weekendy do urodzenia Dzidzi :laugh:
co do puchnięcia, to ja na szczęście nie puchnę, bolą mnie tylko te pierniczone stopy jak chodzę i nawet żadne maściki i masaże nie pomagają >:(
od rana za oknem wieje chłodnt wietrzyk (pomimo 25 stopni na termometrze) więc dzionek powienien być w miarę udany czego wszystkim życzę:)
 
Ja też witam! :) Mam nadzieję że dzisiaj natura bedzie łaskawa i ześle więcej tego chłodu, bo narazie jest Ok ale mogłoby być jeszcze chłodniej :)

No i co tu robić dzisiaj? hmm? ::)

Agutko, Aniu zauważyłyście, ze suwaczki się nam zatrzymały ::) co się dzieje no??
 
Ja tez nie mogłam zasnąć.Nie dość,że bylo duszno to Maly brykał jak szalony ;D ale jakos w końcu udało się i spałam do 6.22 bp znowu siuisianie i Mały ;D a potem był cudny sen,ale to w innym wątku ;D
 
reklama
Czy ta pogoda wyznaczyła sobie za cel wykończenie mnie? Obudzilam sie dziś, patrze - nie ma słońca - dobry znak, nie bedzie gorąco. Miałam zaplanowane na najblizesze 3 dni (dokladnie nie wiedzialam w który dzień wybiore) pójście do laboratorium na posiew. Tak więc skoro dziś patrzę nie ma tego słoneczka to myśle sobie - jade. Zjadłam szybkie sniadanko, ukąpałam i wyruszyłam na podbój Gdańska. Ledwo wyszlam z domu a juz poczułam ciepełko. W tramwaju pan miły ustapil mi miejsca tak więc nie bylo problemu. Troszkę pozmianiali mi trasy ale i tak nie miałam daleko. Na miejscu okazalo się że bardzo dużo pań zdecydowalo sie skorzystać z dzisiejszego dnia i zrobić badania. Jak przyszłam o 9.40 to wyszłam po dobrej godzinie. Bardzo miła laborantka pobrała co trzeba i moglam iśc do domku. Wychodzę a tu jak mnie ten zaduch nie uderzy to szok. Ladwo doszłam do tramwaju, tam jeszcze czekalam w słońcu zanim przyjechał. Okazało sie że moja ciąża jest jednak nie widoczna dla otoczenia bo tym razem nikt mi miejsca nie ustapił :( (ciekawe, piłke sobie tam włorzyłam >:()Twrada jestem, wytrzymałam do końca. Nie potrzebuję niczyjej łaski. Zrobiłam zakupy, w domku od razu prysznic a teraz w majteczkach i koszulce siedze i odpoczywam. Wszystkie okna pootwierane a w domu zero przeciągu. Szkoda ze wieczor nie przyniesie ulgi :(
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry