jakieś cholerstwo mnie wczoraj złapało, gardło boli, że przełykac nie mogę, z nosa mi cieknie . Siedzę więc w chacie i płuczę gardło co chwilę, leków zadnych nie biorę, oby samo szybko przeszło, bo jak kicham to mała zaczyna wariowac w brzuszku, że aż strach. Do ginki dopiero we wtorek... już się doczekać nie mogę , w końcu się dowiem ile Milusia nasza waży

Stresuję się tylko czy do wtorku dotrwam, bo na ostatniej wizycie szyjka była juz króciutka, a poza tym taka zakichana wolałabym nie rodzić

no i dzisiaj na cwiczenia w szkole rodzenia nie pójdę, zeby innych mam nie zarażać

kiepski dzionek...
a o rozstępach czytałam gdzieś ostatnio artykuł, że to sprawka genów i hormonów i jeśli mają być to się pojawią i nikt nigdy nie udowodnił, że te wszystkie kremy które sobie wcieramy mogłyby temu zapobiec
samochodem już nie jeżdżę , chyba ze jako pasażer i też staram się jak najrzadziej, bo mała po minucie jazdy po naszych wrocławskich dziurach zaczyna cwiczyć karate
