dziewczyny... pomocy....
jestem nowa...ale juz od dawna chciałam do Was napisać...
jestem w 6 miesiacu ciązy...Z ojcem mojego dzieciątka rozstaliśmy się na 2 tygodnie przed tym, jak się dowiedziałam, że zostanę mamusią...Jednak z racji ciązy wróciliśmy do siebie.Nasze życie to fikcja...Mieszkamy razem, ale tylo to nas praktycznie łączy...Obydwoje mysleliśmy jednak, że dziecko zmieni wszystko....Byłam przekonana, że mimo wszystko będę najszczęsliwsza kobietą na Ziemi. Niestety... Kłócimy sie regularnie co kilka dni. Przez następne 5 potrafimy się do siebie kompletnie nie odzywać, mijać się jak obce osoby w mieszkaniu. Dziś mija właśnie 5 dzień jak mój mężczyzna nie widział mnie na oczy, a tym samym powiększającego się codziennie brzuszka. Niesamowity smutek i żal probuję zabic kupując ubranka dla nienarodzonego synka, ale w sekundę potrafię się rozpłakać na środku sklepu z rozpaczy,że kupuję je sama, bez mężczyzny u mojego boku. Mam prawie 27 lat a sama czuję sie jak zagubione dziecko, które prosi się, żeby je przytulic...Nie mam siły...Sama pochodzę z rozbitej rodziny i zawsze powtarzałam, że nie zrobie tego własnemu dziecku, ale na chwilę obecną jestem skłonna do wyprowadzki i zamieszkania samej. Nie chcę aby mój Synek dorastał w domu, w którym rodzice wiecznie sie kłócą lub nie odzywają do siebie....


jestem nowa...ale juz od dawna chciałam do Was napisać...
jestem w 6 miesiacu ciązy...Z ojcem mojego dzieciątka rozstaliśmy się na 2 tygodnie przed tym, jak się dowiedziałam, że zostanę mamusią...Jednak z racji ciązy wróciliśmy do siebie.Nasze życie to fikcja...Mieszkamy razem, ale tylo to nas praktycznie łączy...Obydwoje mysleliśmy jednak, że dziecko zmieni wszystko....Byłam przekonana, że mimo wszystko będę najszczęsliwsza kobietą na Ziemi. Niestety... Kłócimy sie regularnie co kilka dni. Przez następne 5 potrafimy się do siebie kompletnie nie odzywać, mijać się jak obce osoby w mieszkaniu. Dziś mija właśnie 5 dzień jak mój mężczyzna nie widział mnie na oczy, a tym samym powiększającego się codziennie brzuszka. Niesamowity smutek i żal probuję zabic kupując ubranka dla nienarodzonego synka, ale w sekundę potrafię się rozpłakać na środku sklepu z rozpaczy,że kupuję je sama, bez mężczyzny u mojego boku. Mam prawie 27 lat a sama czuję sie jak zagubione dziecko, które prosi się, żeby je przytulic...Nie mam siły...Sama pochodzę z rozbitej rodziny i zawsze powtarzałam, że nie zrobie tego własnemu dziecku, ale na chwilę obecną jestem skłonna do wyprowadzki i zamieszkania samej. Nie chcę aby mój Synek dorastał w domu, w którym rodzice wiecznie sie kłócą lub nie odzywają do siebie....


Ostatnia edycja:
,ale patrząc na dziewczyny z forum które były w podobnych rozterkach po narodzinach maleństwa jest im dużo lepiej :-). Co do twojej sytuacji,to sama musisz zdecydować co zrobisz! Spróbuj spokojnie porozmawiać,powiedzieć o swoich uczuciach itp. Może coś to da,a jeżeli nie?! Sama zdecydujesz. Może po narodzinach waszego synka,On się zmieni,zrozumie że takiemu maleństwu potrzebni są obojga rodzice.... Miejmy taką nadzieję... A jeżęli nie to jego strata,kiedyś napewno będzie tego żałował....
.Co się z wami dzieje dziewczyny ???
.Dają złudne nadzieje a potem je zabierają ! Dobrze że masz córcię przy sobie :-).Daje Ona chyba dużo siły :-).
.
. No chyba że chcę wyglądać jak słonica do końca ciąży,to mam jeść. Przytyłam już 14,5 kg
wstyd normalnie
. Chodz jak spotkałam znajomą,która ostatni raz widziała mnie z dwa miesiące przed ciąża to powiedziała że bardzo dobrze wyglądam że w brzuszek wszystko poszło. Zszokowała się jak jej powiedziałam że aż tyle kilogramów mam na plusie,więc chyba nie jest jeszcze tak najgorzej
. No ale przystopować troszkę trzeba żebym za dużo się juz nie rozrosła :-)