Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Jesli przedsięwzięcie jest zapisane z wyprzedzeniem i jest przypominane przed terminem, to roześmianie się i wyjście na piwko ma inne wydźwięk niż w ciągnącej się latami codzienności, w której może czasem po fakcie rzucane jest w nerwach abstrakcyjne: "dzieci cię potrzebują a ja już chodzę na rzęsach ze zmęczenia".A jak chcecie to egzekwować?
Przecież chłop może na to spojrzeć, roześmiać się i wyjść znowu na piwko![]()
Chyba dobrze robisz, że się nie odzywasz. Może zacznie się bardziej starać. Wydaje mi się, że faceci nie doceniają kiedy mają za dobrze albo kiedy myślą, że kobieta sobie bez nich nie poradzi. Jest jeszcze szansa, że się coś zmieni na lepsze. Dzieci będzie mu szkoda, małżeństwa no i alimenty..ja też mu to mówiłam ale niestety mogę sobie skakać i tuptać a jego to nie obchodzi teraz przyjęłam taktykę , że nie mogę już się denerwować bo szczerze wydaje mi się, że dostałam przez to już nerwicy weszłam na to forum bo czuję się lepiej jak mogę pogadać on właśnie wrócił nie odzywamy się do siebie i ja nie chcę, żeby on już widział, że mi w ogóle zależy...
A ja napiszę brutalnie. Twój mąż, jak z Twoich opowieści wynika ma na was totalnie wy.ebane. Na wasza rodzinę, na dzieci a na Ciebie to już w ogóle.Właśnie ktoś tu pisał o awanturze i jestem ciekawa czy to jest to co kobiety właśnie robią w takich sytuacjach i w jaki sposób to niby pomaga? Myślałam, że może jakaś mama podzieli się co realnie zrobiła w podobnej sytuacji ale domyślam się, że mamy po prostu czekają jak nie mają innego wyjścia nic nowego...Tylko ten ogrom jaki spada jeśli chodzi o wychowanie dzieci czy wy naprawdę dajecie radę same to pytanie do mam które właśnie są same
a na co czekają? Serio wolisz być w takim małzeństwie, gdzie mąż ma na Ciebie wyrabane, a Ty zastanawiasz się w ktorym momemcie sam postanowi o rozwodzie? I co wtedy?Właśnie ktoś tu pisał o awanturze i jestem ciekawa czy to jest to co kobiety właśnie robią w takich sytuacjach i w jaki sposób to niby pomaga? Myślałam, że może jakaś mama podzieli się co realnie zrobiła w podobnej sytuacji ale domyślam się, że mamy po prostu czekają jak nie mają innego wyjścia nic nowego...Tylko ten ogrom jaki spada jeśli chodzi o wychowanie dzieci czy wy naprawdę dajecie radę same to pytanie do mam które właśnie są same
Właśnie ktoś tu pisał o awanturze i jestem ciekawa czy to jest to co kobiety właśnie robią w takich sytuacjach i w jaki sposób to niby pomaga? Myślałam, że może jakaś mama podzieli się co realnie zrobiła w podobnej sytuacji ale domyślam się, że mamy po prostu czekają jak nie mają innego wyjścia nic nowego...Tylko ten ogrom jaki spada jeśli chodzi o wychowanie dzieci czy wy naprawdę dajecie radę same to pytanie do mam które właśnie są same
Właśnie ktoś tu pisał o awanturze i jestem ciekawa czy to jest to co kobiety właśnie robią w takich sytuacjach i w jaki sposób to niby pomaga? Myślałam, że może jakaś mama podzieli się co realnie zrobiła w podobnej sytuacji ale domyślam się, że mamy po prostu czekają jak nie mają innego wyjścia nic nowego...Tylko ten ogrom jaki spada jeśli chodzi o wychowanie dzieci czy wy naprawdę dajecie radę same to pytanie do mam które właśnie są same
Słuchałam ostatnio jednego podcastu i tam psycholog mówiła, ze jeśli jest kryzys w małżeństwie i są kłótnie to jest jeszcze szansa na uratowanie. Bo jeżeli ktoś robi awantury to znaczy, że mu zależy na związku. Najgorzej jak trafiają do niej pary, które są już obojętne dla siebie, bo to już jest oznaką, że im nie zalezy i większość takich przypadków nie da się uratować.
Ja napiszę inaczej, podejmijcie próbę terapii. Może jest jeszcze minimalna szansa na uratowanie tego związku. A skoro macie dzieci to im się po prostu należy, żebyście zrobili wszystko co się da, żeby ten związek przetrwał. Pisze też pod kątem tego, żebyś nie miała do siebie pretensji i była pewna co powiedziec jak któreś dziecko cię oskarży o to, że się nie starałas.
I wiem co zaraz odpiszesz: on nie chce iść do żadnego terapeuty, bo coś tam. Skoro nie chce trudno. Ty zaproponowałas, zrobiłaś co mogłaś. W sądzie to też będzie dla ciebie na plus, że ty próbowałaś podjąć próbę, a on nie chciał iść na terapię.