Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Ten, kto nie potrafi dziecku wyjaśnić nagości, miłości między dwojgiem ludzi i tego, że między nimi dochodzi do sexu - no cóż, ma problem ze sobą. Jest zakompleksiony i nie potrafi rozmawiać na takie tematy.
Jeśli nawet nastolatkę brzydzi sex rodziców, który przypadkowo słyszy( takie wypowiedzi były) to jak w dorosłym życiu chce rozpocząć piękne, pełne miłości życie sexulane? Nie rozumiem tego. Wydaje mi się, że tu już jest problem.
Mówię, co myślę i już, ha!!


O to to.. dwie różne sprawy jak dla mnie.. już wcześniej próbowałam to samo wytłumaczyć z nagością.. co innego nagość jako codzienność a co innego przypadkowa, przyłapana sytuacja..Sex na oczach dziecka uprawiany swiadomie a przyłapanie nas przez dziecko to 2 rozne sprawy,rozgraniczcie je.A nagosc to indywidualna sprawa kazdego człowieka i w kazdej rodzinie jest postrzegana inaczej.Jednemu dziecku nagosc nie bedzie przeszkadzac a drugie moze zle sie z tym czuc.Przeciez nie wszystkie dzieci sa takie otwarte,to zalezy od charakteru.Nie wszystko mozna dziecku wpoic.Wstyd jest sprawa indywidualna.
A wiec Sex przy dziecku(nie spiacym!) NIE
Sex kiedy dzieci spia Tak Kazdy rodzic wie kiedy moze sobie pozwolic na czułosci,bo zna swoje dziecko i wie kiedy ono ma mocny sen.Tak uwazam.

Dla mnie spanie nago z dwu-trzy latkiem jest wlasnie hipisowska swoboda, przebranie sie przy dziecku juz nie. Dla kogos nie spanie nago z kilkulatkiem jest oznaka komleksow... no coz ile ludzi tyle opinii.
Aha zeby uniknac nieporozumien, jako mama 2,5 latka wiem ze spanie nago bez dziecka nie oznacza ze dziecko nie dolaczy noca czy rano. Wiec na jedno wychodzi. Kapiel nago z dzieckiem w tym wieku tez uwazam za swobode.
jego obnażanie się, słownictwo (absolutnie nie mam na myśli słownictwa wulgarnego), zachowania wobec innych dorosłych jest zwyczajnie szokujące.. o ile rodzice pozwalają sobie i dziecku na takie nazwijmy to swobodne zachowanie to nie oznacza, że każdy może sobie takiego zachowania życzyć.. i jak teraz wytłumaczyć takiemu dziecku, że w domu ma być swobodne a w szkole czy wobec innych dorosłych już takie zachowanie nie przystoi? Nie jednokrotnie słyszałam o "niestosownych" zachowaniach w szkole i wzywaniu rodziców..
Poza tym ubieranie się czasem przy dziecku nie oznacza, że albo będziesz uciekać do kata się ubierać albo zawsze na oczach dziecka.. 



Jak widzisz nie ma mowy tu o tym, że jak dziecko śpi rodzice nie mają prawa się kochać.. zwyczajnie próbowałam przedstawić "sposób myślenia nastolatki". Ubierać jak widzisz także zdarza mi się przy dziecku...Dziecko owszem powinno widzieć, że rodzice się kochają, że okazują sobie uczucie ale to ma być uczucie a nie erotyzm.. Ja osobiście nie czułabym się powiedzmy komfortowo oglądając swoich rodziców nago... zwyczajnie... rodzice to rodzice
i pewne części ich ciała jakoś mnie nie interesują..Zarówno mnie jak i kiedyś mojej mamie zdarza się ubierać przy dziecku ale zawsze staram się odwrócić, zagadać czymś innym dziecko, nie eksponować swojej nagości.. jakoś nie mam ochoty na własnym przykładzie zapoznawać synka z płcią przeciwną..
Ivette napisała, że czuła się fatalnie jak słyszała co robią rodzice.. Ja pamiętam podobną sytuację- kilka razy zdarzyło mi się obudzić w nocy i usłyszeć co nieco zza ściany- powiem Wam, że dla mnie wtedy, a byłam już nastolatką, która miała jedynie teoretyczną świadomość seksu, było to odrażające.. seks tak ale nie rodzice.. i nie sądzę by to było kwestią wychowania.. niestety takie jest myślenie nastolatek..
P




Co wcale nie znaczy, że jestem hipską i biegam na golasa przy swoim dziecku, a także uprawiam na jego oczach sex. Jednakże nie będę panikować jak kiedyś mnie nakryje nago lub wpadnie do pokoju, jak będę się przytulać z mężem.
Jest taki etap w życiu dzieci kiedy jesteśmy dla nich całym światem, wyrocznią itd ale jest też taki, kiedy wg nich nie mamy zupełnie racji, nam nic nie przystoi itd ale całe szczęście kolejnym etapem jest przyznawanie racji rodzicom.. cóż.. już taki mamy świat najogólniej mówiąc i nic na to nie poradzimy..
To, że ja sama miałam rodziców w pewnym okresie mojego życia za dinozaurów (użyje tu Twojego określenia o ile pozwolisz;-)) nie oznacza że nadal tak uważam.. Teraz z perspektywy czasu cieszę się, że oni mimo tylu lat razem nadal cieszą się seksem, że mogę z nimi normalnie rozmawiać o tym, czasem radzić choć nadal nie chcę znać zbyt intymnych szczegółów z ich pożycia ani nie czułabym się komfortowo opowiadając np mamie zbyt szczegółowo naszego życia seksualnego..
choć patrząc tymi kategoriami to mogę na swoją obronę powiedzieć, że to był odwet za Twój atak na mnie..
(choć Ty mówiłaś bardziej ogólnie wiadomo było, że chodzi o mnie)... najważniejsze, że wyjaśniłyśmy tą sytuację- jak sądzę.